• Wpisów:19
  • Średnio co: 109 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 19:56
  • Licznik odwiedzin:27 176 / 2185 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
- Abby, Zayn przyszedł! – z dołu dobiegł krzyk Taylor'a.
Tak się zaczytałam w Zmierzchu, że nie usłyszałam jak ktoś dzwonił.
- Idę! – odkrzyknęłam.
Przejrzałam się w lustrze, poczym poprawiając włosy powoli zeszłam na dół.
- Bądź dla niej dobry. Kocham ją najmocniej na świecie i nie chcę, by cierpiała. – powiedział Taylor.
- Nie martw się, stary. Będę o nią dbał. – powiedział Zayn.
Na moje usta wkradł się uśmiech. Wyszłam zza ściany i stanęłam przed chłopakami.
- Jestem gotowa. – powiedziałam z uśmiechem.
- Wow! – powiedział Taylor wraz z Zayn'em.
- Wyglądasz niesamowicie. – powiedział Zayn i podszedł do mnie.
Na moich ustach złożył delikatny pocałunek, poczym złączył nasze dłonie.
- Będziemy już szli. – powiedziałam. – Taylor jakby co zostawiłam telefon, wiec nie dzwoń do mnie. – spojrzałam na brata, w odpowiedzi usłyszałam krótkie „okey”.
Wyszliśmy. Na zewnątrz była piękna pogoda. Świeciło słońce i nie zanosiło się na deszcz.
- To dokąd mnie porywasz? - spytałam z uśmiechem na twarzy.
- Niespodzianka. – odpowiedział patrząc na mnie.
- No dobra.. – powiedziałam zawiedziona.
Szliśmy trzymając się za ręce już jakieś 15 minut, a nadal nie doszliśmy.
- Daleko jeszcze? – jęknęłam.
- Chwila.. – powiedział rozglądając się po okolicy.
Gdy skręciliśmy w prawo na ustach Zayn'a pojawił się ogromny uśmiech. Przeszliśmy kilka kroków i zatrzymaliśmy się przed wielkim budynkiem. Nad wejściem widniał napis „Paradiso Restaurant”. Zayn pewnie przekroczył próg, a ja idąc za nim nie pewnie rozglądałam się naokoło. Same pary - chłopak i dziewczyna na romantycznej randce. Normalka. Zajęliśmy miejsca przy stole z kartką „REZERWACJA”, a po chwili podszedł do nas kelner. Zayn złożył zamówienie i ponownie zostaliśmy sami przy stoliku. Miałam idealny widok na główne wejście i ulicę za oknem. Zayn siedział do tego wszystkie tyłem. Moje źrenice rozszerzyły się, gdy zobaczyłam, że do lokalu wchodzi Liam z Danielle. Gdy dziewczyna zauważyła mnie lekko do mnie pomachała i uśmiechnęła się. Lekko zdezorientowana również jej pomachałam i przykleiłam uśmiech do twarzy. Gdy Liam to zobaczył spojrzał na mnie, a potem na Zayn'a, poczym zrzedła mu mina. Zayn zrobił to samo. Przeze mnie tak piękna przyjaźń została wystawiona na próbę. Po chwili ruszyli w naszym kierunku.
- Cześć. – powiedziała Danielle z uśmiechem.
- Cześć. – odpowiedziałam razem z Zayn'em i oboje wymusiliśmy uśmiech.
Widocznie nie tylko mi nie spodobała się wizyta Danielle i Liam'a.
- Umm.. Może się przysiądziecie? – spytałam, i poczułam na sobie wrogie spojrzenie Zayn'a.
- Hmm, raczej nie. – powiedział Liam i już miał odejść, gdyby nie to, że Danielle pociągnęła go i usiadła obok mnie.
Chłopak zbulwersowany zajął miejsce naprzeciw swojej dziewczyny.
- Więc.. Umm.. Jesteście razem? – spytała Danielle patrząc to na mnie to na Zayn'a.
Spojrzałam na Zayn'a, który patrzył na mnie wyczekując odpowiedzi. Już otwierałam usta by coś powiedzieć, na szczęście przyszedł kelner z wcześniej zamówionym jedzeniem.
- Dla państwa coś będzie? – spytał kelner patrząc na nieproszonych gości.
Danielle zamówiła jakieś sałatki i kelner odszedł. Siedzieliśmy w milczeniu. Ja z Zayn'em zajadaliśmy się owocami morza, a oni nadal siedzieli patrząc na nas. Gdy w końcu kelner przyniósł im jedzenie mogliśmy chwilę posiedzieć bez ich natarczywego spojrzenia.
- Więc, Abby, od kiedy jesz owoce morza? – spytał Liam.
- A Ty od kiedy zdrowe sałatki? – spytałam patrząc na niego.
W tym momencie podszedł do nas kelner.
- Wino? – spytał patrząc na nas.
- My prosimy. – powiedział patrząc na mnie. – A Wy? – spojrzał na Liam'a i Danielle.
- Niech będzie. – powiedział Liam patrząc na swoją dziewczynę.
Kelner nalał nam czerwonego wina i odszedł. Zamoczyłam usta w wodnym roztworze i posmakowałam. Nigdy wcześniej nie piłam wina. Co ja mówię, nigdy wcześniej nie piłam czegoś, co zawierało chociaż odrobinę alkoholu. Nigdy nie tknęłam karpatki z alkoholem, którą co roku na święta robiła babcia i którą każdy tak zachwalał. Wczorajszy Jack Daniels się nie liczy. Przyznam, że wino miało trochę dziwny smak, ale dało się je wypić.
- My już chyba będziemy szli.. – powiedział Zayn, a ja mu przytaknęłam.
- Co?! – zdziwił się Liam i przewrócił kieliszek z winem.
Nic złego by się nie stało, gdyby nie to, że większość jego zawartości trafiła na moją BIAŁĄ SUKIENKĘ!
- Liam! – krzyknęłam oburzona.
- Przepraszam.. Czekaj, wytrę to.. – powiedział, poczym złapał jednorazowe chusteczki i zaczął wycierać nimi plamę na mojej sukience.
- Przestań! Mam dość tego wieczoru! Od samego początku nie mogłam chociaż przez chwilę pobyć z Zayn'em, bo Ty i Twoja Dziewczyna musieliście się tu przyjść! Nienawidzę Cię! – krzyknęłam zdenerwowana i wybiegłam z lokalu.
Jak na złość zaczęło padać. Płacząc ruszyłam w kierunku domu.
- Abby! – usłyszałam za sobą głos Zayn'a, ale nie zwracałam na to uwagi, aż do momentu, gdy ktoś złapał mnie za rękę.
Odwróciłam się i zobaczyłam Zayn'a.
- Chcesz być chora, piękna? – spytał zakładając swoją marynarkę na moje ramiona. – Nie chcę, by moja dziewczyna była chora.
Czekajcie, chwila momento.. Czy on powiedział ‘moja dziewczyna’.. Spojrzałam na niego zdezorientowana. Chłopak zaśmiał się. Po chwili wyciągnął małe pudełeczko i klęknął przede mną. Lało, staliśmy na środku jezdni, a ludzie mieszkający w kamienicy przed nami zaczęli wyglądać przez okno.
- Abby, uszczęśliwiłabyś mnie bardzo, gdybyś się zgodziła zostać moją dziewczyną.. – otworzył pudełko, a moim oczom ukazał się srebrny wisiorek z moim imieniem, wiele razy powtarzałam Taylor'owi, że bardzo bym chciała taki dostać.. – Więc? – spytał patrząc na mnie. – Jaka jest Twoja decyzja?
- Dalej, dziewczyno! – krzyknął jakiś mężczyzna w podeszłym wieku z okna kamienicy.
Razem z Zayn'em zaśmialiśmy się i uśmiechnęliśmy w kierunku mężczyzny, który również posłał nam ciepły uśmiech. Spojrzałam na bruneta i kiwając głową rzuciłam mu się na szyję, dzięki czemu znaleźliśmy się na mokrej jezdni, całując w policzek.
- Zgadzam się, Chłopaku. – powiedziałam patrząc mu w oczy.
Chłopak uśmiechnął się, poczym złożył delikatny pocałunek na moich ustach. Chwilę później usłyszeliśmy za sobą oklaski i gwizdanie. Zayn lekko spłoszony założył na moją szyję wisiorek.
- Pierwszy taniec, Dziewczyno? – spytał wstając i wyciągając w moim kierunku rękę.
- Oczywiście, Chłopaku. – złapałam go za rękę i wstałam.
Zbliżyliśmy się do siebie, Zayn położył swoje ręce na moich biodrach, natomiast ja na jego szyi,chwilę później zaczęliśmy kołysać się w prawo i lewo cały czas patrząc sobie w oczy.
Najcudowniejszy dzień w moim życiu. Wieczór marzeń. Jeszcze brakowało tylko pocałunku w deszczu..
Liam's POV
Wybiegłem zaraz po Zayn'ie za Abby. Padało. To jest najgorszy dzień w moim życiu. Muszę ją przeprosić, bo inaczej stracę ją na zawsze..
Gdy usłyszałem klaskanie wbiegłem w dzielnicę. Na środku jezdni stała para zakochanych bujając się w prawo i lewo ciągle patrząc w swoje oczy. Po chwili zorientowałem się, że to Abby i Zayn. Chwilę później zaczęli przybliżać się do siebie jeszcze bardziej, a potem całowali się, tak jak w filmach. On ujął jej twarz w dłonie, ona trzymała ręce na jego torsie. Pocałunek w deszczu z chłopakiem marzeń – marzenie Abby sprzed dwóch lat. Spełniło się.
Zawiedzony odszedłem stamtąd i ruszyłem w kierunku restauracji, w której zostawiłem Danielle.
Nie pozwolić odejść Abby – moje marzenie z dzieciństwa.
Nie udało się. Odeszła. Straciłem ją na zawsze. Straciłem moją Abby. Moją małą, kochaną Abby. Moją Abby..
W tym momencie czułem się jakbym stracił cały swój świat. Bo.. może tak było? Może Abby była całym moim światem, a ja tak po prostu pozwoliłem jej odejść?
Abby's POV
Pocałunek w deszczu, motylki w brzuchu, ciepłe uczucie w sercu.
- Kocham Cię. – szepnęłam do Zayn'a, gdy ten przerwał na chwilę pocałunek.
- Ja Ciebie też, Abby. – powiedział składając pocałunek na moim czole. – A teraz chodź, kochanie, mam dla Ciebie jeszcze małą niespodziankę.
- No skoro tak nalegasz.. – powiedziałam i lekko się zaśmiałam.
- Powodzenia w dalszym życiu! – krzyknął mężczyzna.
- Dziękujemy! – odkrzyknęliśmy równo.
Trzymając się za ręce i śmiejąc ruszyliśmy w kierunku niespodzianki Zayn'a. Po około 10 minutach biegu w deszczu znaleźliśmy się przed starą, niezamieszkałą kamienicą. Pierwszy raz ją widziałam. Po chwili weszliśmy do środka przez spróchniałe drzwi i schodami z drewna weszliśmy na samą górę – na dach.
- Wow, jak tu pięknie. – powiedziałam rozglądając się dookoła.
- Gwiazdy są dziś piękne, zupełnie tak jak Twoje oczy. – powiedział Zayn siadając na końcu budynku.
Po chwili usiadłam obok niego. Nasze nogi zwisały i czasami lekko się kołysały przez podmuchy wiatru.
- Skąd wiedziałeś o tym miejscu? – spytałam.
- Pogrzebałem trochę w necie. – zaśmiał się.
- Mieszkam tu od zawsze, a dowiaduje się o tym dopiero teraz. – westchnęłam.
- Niema za co. – powiedział Zayn uśmiechając się.
Zayn był chłopakiem marzeń. Czuły, sympatyczny, romantyczny, piękny, zabawny, idealny.. Ale czy to był ten jedyny? Sama nie wiem, ale będę żyła z myślą, że to ten, z którym chcę spędzić chociaż kilka lat.
-Przykro mi, że spytałam Danielle i Liam'a czy chcą się do nas dosiąść. Przepraszam.. – powiedziałam patrząc na bruneta.
- Nic się nie stało. Ważne, że teraz jesteśmy razem, bez nich. – powiedział lekko się śmiejąc.
- Ale gdyby nie ja, to teraz pewnie nie bylibyśmy mokrzy, miałabym całą sukienkę..
- Ejj, mała.. – Zayn mi przerwał. – Gdyby nie Ty, nie przeżylibyśmy tak pięknej chwili wtedy na środku jezdni. Zapamiętaj, dzięki temu zobacz gdzie jesteśmy. Mamy piękny widok, jesteśmy razem.
- No dobra, ale moja sukienka nadal ma wielką plamę z czerwonego wina i nadal mokniemy. – powiedziałam śmiejąc się.
- To chodź. Wracamy, odprowadzę Cię do domu. – powiedział wstając.
Podał mi rękę, którą po dłuższej chwili chwyciłam i wstałam. Opuściliśmy budynek i ruszyliśmy w kierunku mojego domu. Nim się zorientowaliśmy byliśmy już przed moimi drzwiami.
- Cudownie się bawiłam. – powiedziałam patrząc na Zayn'a.
- Ja też. – odpowiedział przeskakując z jednej nogi na drugą.
- Umm.. Może chcesz wejść? – spytałam przekręcając klucz w drzwiach.
- Nie, lepiej nie. Chłopacy będą coś podejrzewać.. – powiedział lekko się uśmiechając.
- Co na przykład? – spytałam przybliżając się do chłopaka.
- No nie wiem.. – powiedział dusząc w sobie chichot.
- Zayn.. – stanęłam jeszcze bliżej niego.
- Rano Harry śmiał się, że coś robiliśmy w nocy.. – powiedział odwracając głowę.
- Co za parszywy kundel.. Ja sobie z nim jutro pogadam. – powiedziałam zbulwersowana.
- Och, kochanie.. Nie bądź na niego zła.. – Zayn objął mnie i spojrzał w moje oczy.
- Jak mam nie być złą, skoro to takie głupie dziecko.. – powiedziałam wzdychając.
- Będzie dobrze. – powiedział całując mnie w czoło.
- Musi być. – powiedziałam patrząc na niego.
- Kocham Cię, wiesz? – szepnął.
- Wiem. Ja Ciebie też.
Jeszcze przez chwilę staliśmy, poczym Zayn namiętnie wpił się w moje usta i pożegnał. Weszłam do środka domu i weszłam do kuchni uśmiechając się od ucha do ucha.
- A Ty co taka szczęśliwa?
Aż się wzdrygnęłam. Na krześle przy blacie siedział Taylor przyglądając mi się.
- A Ty czemu nie śpisz? – spytałam nalewając soku pomarańczowego do szklanki.
- Czekałem na Ciebie.. – powiedział wolno.
- To już jestem. A teraz możesz iść spać.. – powiedziałam upijając kilka łyków z szklanki.
- Teraz to ja czekam na relacje z Twojej randki. – uśmiechnął się.
- Taylor.. – jęknęłam. – Czasami potrafisz być bardziej upierdliwy niż komar.
- No co? Po prostu jestem ciekaw jak moja najukochańsza siostrzyczka spędziła wieczór. – uśmiechnął się ponownie.
- Dobra.. – poddałam się. – Więc przyszedł po mnie, Ty z nim pogadałeś, wyszliśmy, zabrał mnie do restauracji, zjedliśmy owoce morza..
- Ty zjadłaś owoce morza? – spytał Taylor niedowierzając.
- Nie! Fuuj! Nie przerywaj mi. Hmm.. A no i tak, w restauracji spotkaliśmy Danielle i Liam'a. Zaproponowałam, żeby się do nas dosiedli, Danielle była chętna, ale nie Liam, ale i tak usiadł. Zjedliśmy i siedzieliśmy w milczeniu. W końcu Zayn powiedział, że musimy już iść, to Liam się zdziwił i przewrócił na mnie kieliszek w winem..
- Piłaś wino? – chłopak zdenerwował się.
- Nie, ja nie. Oni pili. Dobrze wiesz, że ja nie piję. Taylor..
- No dobra. To teraz wiem dlaczego Twoja biała sukienka ma taką plamę.. Dobra, co było dalej?
- Liam próbował to wytrzeć, to się na niego wydarłam i wybiegłam z lokalu. Potem Zayn mnie dogonił, staliśmy na środku drogi, padało, on uklęknął przede mną..
- Oświadczył Ci się? – Taylor zakrztusił się własną śliną.
- Och, do cholery, dasz mi skończyć? – spytałam zdenerwowana. Taylor kiwnął głową, a ja zaczęłam mówić dalej. – Więc uklęknął i wyjął małe pudełeczko. Spytał czy zostanę jego dziewczyną i dał mi to. – odgarnęłam włosy i wskazałam na wisiorek. – Potem poszliśmy na dach budynku, rozmawialiśmy i Zayn odprowadził mnie do domu.
- Czyli teraz masz chłopaka? – spytał unosząc brwi ku górze.
- Chyba tak. – odpowiedziałam wzruszając ramionami.
- Czyli teraz jestem na drugim miejscu w Twoim życiu? – spytał smutniejąc.
- Nie, Taylor, jesteś na pierwszym miejscu i zawsze na nim będziesz, zapamiętaj to.
- Uff, to dobrze. – rozweselił się i udał, że wyciera pot z czoła.
Lekko się zaśmiałam i uderzyłam go w ramię.
- A Ty jak spędziłeś wieczór?
- A wiesz, Jess przyszła. – zaśmiał się.
- Ach tak.. Opowiadaj ze szczegółami. – spojrzałam na niego.
- Oglądaliśmy TV jedząc popcorn.
- A czy do czegoś.. doszło? – poruszyłam zabawnie brwiami.
- Ty już lepiej idź spać. – powiedział, a ja śmiejąc się wybiegłam z kuchni i pobiegłam do swojego pokoju.
Wzięłam pidżamę w ręce i weszłam do łazienki. Nalałam wody do wanny i ściągając ciuchy wskoczyłam do niej.
Przypominając sobie dzisiejszy wieczór uśmiechałam się co chwilę i lekko śmiałam.
Kocham tego chłopaka.
Mam nadzieję, że uszczęśliwi mnie tak bardzo, jak kiedyś robił to Liam z Taylor'em, zanim się pokłócili i Taylor go znienawidził.
Mam nadzieję, że z nim zapomnę o Liam'ie i tej nieszczęśliwej miłości do niego.
Wyszłam z wanny i osuszyłam ciało ręcznikiem, poczym założyłam pidżamę. Rozczesałam włosy i umyłam zęby, poczym wróciłam do pokoju. Władowałam się pod kołdrę i chwyciłam telefon. Miałam dwie nieodebrane wiadomości. Odblokowałam telefon i spojrzałam na ekran.
Od Liam:
Przepraszam, za to wszystko. Będziesz szczęśliwa z Zayn'em. Mam nadzieję, że kiedyś w przyszłości wybaczysz mi to wszystko.. Nie chciałbym Cię stracić na dobre… Liam xx
Do Liam:
Nie martw się. Nie stracisz mnie. Obiecaliśmy to sobie jeszcze jak byliśmy mali – przyjaźń do końca życia. Sytuacja w restauracji to już przeszłość. Nie przejmuj się tym, ale następnym razem, nie reaguj tak jak będziemy musieli iść.. Abby xx
Szybko odpisałam i otworzyłam drugą wiadomość.
Od Zayn:
To był cudowny wieczór. Dziękuję za wszystko, Abby. Kocham Cię. Zayn xoxo
Do Zayn:
Był to wieczór moich marzeń, dziękuję. Też Cię kocham. Abby xoxo
Odłożyłam telefon na półkę i ułożyłam się do snu. Po chwili zasnęłam.
 

 
Rano obudził mnie dzwonek do drzwi. Poczułam czyjąś dłoń na mojej talii, dlatego szybko się odwróciłam. Uhh..To tylko Zayn. Dzwonek nadal dzwonił, czyli nie ma Taylor'a. Wstałam niechętnie z łóżka i zeszłam na dół, przy okazji poprawiając włosy. Otworzyłam drzwi i kogo tam ujrzałam? Tak macie rację -Liam'a.
-Cześć. Mogę wejść?-spytał.
-Jasne.-powiedziałam i otworzyłam szerzej drzwi.-Coś się stało?-spytałam, kiedy znaleźliśmy się w salonie.
-Emm..Czemu wczoraj tak szybko poszłaś i nie wiesz może gdzie jest Zayn?-spytał Liam. Już miałam mu odpowiedzieć, kiedy usłyszałam kroki na schodach. Przeklęłam pod nosem.
-Cześć.-powiedział Zayn, podchodząc do mnie, objął mnie ramieniem i pocałował w czoło. Spojrzałam na niego zdeterminowana.
-Wy...Wy jesteście razem?-spytał zdziwiony Liam.
-Może.-powiedziałam krótko, zwięźle i na temat. Sama tego nie wiedziałam, więc co miałam mu powiedzieć?
-Dobra nieważne. Czemu wczoraj tak szybko poszłaś?-znów zaczął ten temat.
-Źle się czu...-nie mogłam dokończyć, bo Zayn mi przerwał.
-Przez to co zrobiłeś.-wycedził Malik.
-Ale co ja takiego zrobiłem?-spytał zdziwiony Liam.
-Ohh..Nie udawaj, że nie wiesz.-powiedział Zayn, przewracając teatralnie oczami.
-No ale ja naprawdę nie wiem.-próbował bronić się Payne.
-No to może ja ci powiem..Abby jest z tobą od początku, to dzięki niej poszedłeś do tego cholernego programu. To dzięki niej jesteś tym kim jesteś! Ale nie! Ty zamiast jej, podziękowałeś Danielle, która tak na prawdę nic takiego nie zrobiła!-krzykną wkurzony mulat.
-Oj no przepraszam. Ale..
-Nie Liam, nie ma ale! To ją zabolało wiesz!
-Ty jesteś jakimś jej adwokatem, czy kim do cholery!?
-Nie, ja ci mówię, prawdę bo wiem, że ona by jej nie powiedziała, bo nie chciałaby ci sprawić przykrości.
-Chłopacy ja tu jestem. Uspokójcie się! Zapomnijmy po prostu o tym, było minęło. Okej?-spytałam, stając między nimi, bojąc się, że dojdzie do rękoczynów.
-No widzisz. Sama powiedziała, że nic się nie stało.
-Boże, Payne czy ty na prawdę jesteś taki głupi!?-wrzasną Malik.
-Zayn! Uspokój się. Słyszysz?-złapałam Zayn'a za rękę, ciągnąc w swoją stronę. Nagle do salonu wszedł Taylor.
-Witam młodzieży!-krzykną z uśmiechem, ale kiedy tylko zobaczył nasze miny, od razu spoważniał.-Dobra co tu się dzieje?
-Nic. Musieliśmy coś sobie wyjaśnić.-powiedziałam i uśmiechnęłam się lekko.-No a po za tym Liam musi już iść.
-Tak no właśnie. Cześć.-rzucił mój już chyba były przyjaciel i wyszedł z domu. Złapałam Zayn'a za rękę i poszliśmy na górę.
-Ja się idę ubrać, a ty rób co chcesz.-mruknęłam, kiedy znaleźliśmy się w moim pokoju.
-Ej co jest?-spytał Zayn, kładąc dłonie na moich biodrach, odwracając mnie do siebie.
-No, bo.. Ehh..Mam wrażenie, że straciłam przyjaciela.
-Nie straciłaś i przy okazji zyskałaś czterech nowych.
-Tylko, że to nie to samo. Znam Liam'a od zawsze. Jako jedyna przyszłam na jego urodziny, kiedy zaprosił całą klasę, chociaż byłam chora. On wie o mnie wszystko..
-Ej nie mów tak, jasne? On jest zauroczony Danielle i świata po za nią nie widzi ale przejdzie mu.
-Dziękuję.-powiedziałam i wtuliłam się w niego.
-Nie ma za co.-powiedział i pocałował mnie w czubek głowy. Podniosłam głowę i spojrzałam w jego oczy. Nasze twarze znów zaczęły się przybliżać. Oddech stał się płytki i nierówny, a temperatura, wzrastała z każdą chwilą. W końcu nasze usta się spotkały.
Poczułam smak jego malinowych ust. W moim brzuchu znowu pojawiły się te cholerne motylki. Przejechał językiem po mojej dolnej wardze, prosząc o dostęp do pogłębienia pocałunku. Otworzyłam usta i nasze języki zaczęły toczyć walkę o dominację. Zatopiłam dłonie w jego włosach, a jego ręce błądziły po moich plecach. Odsunęłam się od niego z niechęcią, chociaż z drugiej strony jeszcze chwila, a bym się chyba udusiła z braku powietrza.
-Masz plany na wieczór?
-Nie, a co?-spytałam, unosząc jedną brew.
-Myślałem, że może byśmy gdzieś poszli?
-Czy ty mi proponujesz randkę, Malik?
-Można to tak nazwać. To jak?
-Hmm..Załóżmy, że nie mam.
-No to bądź gotowa na 19. Wyrobisz się?
-Taa.. A gdzie idziemy?
-Niespodzianka. Dowiesz się na miejscu.
-Ale nie wiem jak się ubrać.
-We wszystkim ci ładnie, więc możesz przyjść nawet w piżamie.
-Ha. Ha. Ha. Bardzo śmieszne.-powiedziałam z sarkazmem.-Ja poważnie mówię.
-Ja też. Jak założysz sukienkę, to się nie obrażę.-powiedział i puścił mi oczko, po czym musną moje usta. Założył bluzkę. No właśnie wspominałam, że był tylko w spodniach? Wyjęłam z szafy spodnie i jakąś bluzkę po czym skierowałam się w stronę drzwi.
-A ty gdzie?-spytał zdziwiony Zayn.
-Ubrać się.
-Możesz zawsze tutaj.
-Emm..Nie wolę łazienkę, ale dzięki za propozycje może kiedyś skorzystam.-powiedziałam po czym wytknęłam mu język.
Poszłam do łazienki i ubrałam się, po czym wykonałam poranną toaletę. Gotowa weszłam do pokoju.
-Będę musiał już lecieć, ale widzimy się o 19.-powiedział i musną moje usta.
-Już nie mogę się doczekać.-odpowiedziałam i odprowadziłam pod same drzwi. Weszłam do kuchni w której siedział mój brat.-Gdzie byłeś w nocy?
-U Jess. Co się działo od wczoraj, od 19?-spytał unosząc jedną brew.
-Mogę najpierw zjeść? Jestem głodna. Nie jadłam nic od wczoraj.-mruknęłam zalewając płatki mlekiem.
-No tak jest już po czternastej, nie dziwie się, że jesteś głodna. Ale zawsze możesz jeść i opowiadać.
-Nie dasz mi spokoju dopóki ci wszystkiego nie opowiem?
-Nie.-powiedział i posłał mi jeden z największych i najbardziej irytujących uśmiechów na świecie.
-No więc tak. Poszłam tam, złożyłam Liam'owi życzenia, później wygłosił przemowę, na której podziękował Danielle, za to, że była z nim od początku jego kariery. Poszłam do domu, a Zayn mnie odprowadził. Zaproponowałam mu żeby został na noc. Pogadaliśmy i później poszliśmy spać. Dziś rano obudził mnie Liam, który dobijał się do naszych drzwi. Był ciekawy czemu tak szybko wyszłam do domu i gdzie był Zayn. No i się pokłócili. Wystarczy?-spytałam, unosząc jedną brew. Oczywiste było to, że pominęłam parę faktów. Przecież nie powiem mu, że piliśmy jego Jack'a Daniels'a, albo że się całowaliśmy.
-Spaliście w jednym łóżku?
-Tayloor.-jęknęłam.-Nie, nie spaliśmy w jednym łóżku. Spałam na kanapie w salonie.
-Dobra powiedzmy, że ci wieżę. Z tą całą resztą też. I widzisz mówiłem prawdę co do tego Liam'a. Będziesz przez niego cierpiała. Ty się dla niego poświęcasz, a on jak ci się odpłaca.
-Dobra, już skończ. Nie denerwuj mnie jeszcze bardziej.-warknęłam i zabrałam się za jedzenie.
-Masz plany na dzisiejszy wieczór?
-Może, a co?
-Nie nic tak pytam. Gdzie i z kim idziesz?
-Z Zayn'em. Nie wiem.
-Randka? No wiesz ty co! Ale to dobrze, przynajmniej nie będziesz myślała o Liam'ie.
-Uhh..Zamknij się już.-mruknęłam i włożyłam miskę do zlewu. Poszłam do pokoju, aby wybrać ciuchy. Po godzinie poszukiwań wybrałam białą sukienkę oraz czarne trampki. Myślę, że to może być. Wzięłam ciuchy, oraz nową bieliznę i ruszyłam do łazienki.
Wzięłam prysznic, wysuszyłam się i ubrałam w wcześniej wybrane ciuchy. Podkręciłam lekko włosy. Umyłam zęby i pomalowałam usta błyszczykiem truskawkowym, a rzęsy tuszem. Popsikałam się perfumami i wyszłam z łazienki. Zostały mi jakieś trzy godziny. Nie mając co robić, odpaliłam laptopa i siedziałam na różnych stronkach internetowych.
__________________________________
Emm..Siema. Rozdział po całych 50 dniach? Spoko. Szkoda tylko, że nikt tego nie czyta ;/
Mam do Was prośbę, jeżeli czytacie i chcecie żeby rozdziały były częściej (jestem kilka do przodu, ponieważ piszę to opowiadanie z Sandrą) to skomentujcie, albo po prostu polubcie
Z góry za wszystko dziękuję
  • awatar ToOfiNki ♥: ja bardzo bym chciała abyś kontynuowała ! bardzo, bardzo ! :D Przepraszam, że dopiero teraz ale nie wiedziałam czy piszesz jeszcze ;*
  • awatar Liam's princess ♥: Super :*** wpadnij do mnie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
- Gdzie idziemy ? – spytałam.
- Abby, musisz zadawać te głupie pytania ? – spytał Zayn lekko się przy tym śmiejąc.
- Tak, muszę . – zaśmiałam się.
- Wracamy na imprezę. – powiedział i uśmiechnął się.
- Nie! – krzyknęłam przestraszona.
- Co nie? – brunet zdziwił się. – Tak. Idziemy, zapomniałem kurtki. Zatańczysz ze mną i odprowadzę Cię do domu, zgoda?
- Dobra, ale tylko jeden taniec.
- Okej, to idziemy. – powiedział śmiejąc się.
5 minut później byliśmy już w budynku. Ludzie tańczyli nie zważając na nikogo poza sobą. Harry tańczył z jakąś blondynką, Niall siedział przy stole i jadł, Lou tańczył z jakąś dziewczyną, której nie znałam, Liam zniknął.
- Zatańczysz śliczna? – spytał Zayn i uśmiechnął się zalotnie wystawiając rękę w moim kierunku.
Wywróciłam oczami i chwyciłam jego dłoń. Weszliśmy na parkiet. Akurat puścili wolny kawałek. Każdy zaczął się do siebie przytulać i bujać się to w lewo to w prawo. Zaczęłam się nerwowo rozglądać po ludziach.
- Nie bój się. – szepnął Zayn.
- Ale ja nie umiem tańczyć. – powiedziałam spoglądając na Zayn'a, który cały czas się uśmiechał.
- Spokojnie. Ja też nie, ale to nie wydaje się takie trudne. – zaśmiał się. – Spróbujmy tak jak Harry.
- Umm.. Okey. – powiedziałam i spojrzałam na kędzierzawego.
Razem z Zayn'em przytuliliśmy się do siebie, Położyłam głowę na jego ramieniu, natomiast on ucałował mnie w czoło i położył głowę na mojej. Zaczęliśmy się kołysać w lewo i w prawo. Przez kilka następnych piosenek nie odrywaliśmy się od siebie. Cały czas kołysaliśmy się w zamkniętym uścisku. Gdy muzyka ucichła odkleiliśmy się od siebie i spojrzeliśmy na niewielką scenę przed nami, na której stał Liam z Danielle, trzymali się za ręce. Chwilę później koło mnie i Zayn'a stanął Harry, Lou i Niall.
- Dziękuję wszystkim za przybycie, to bardzo miłe, że tylu Was jest w tym szczególnym dla mnie dniu. – zaczął mówić Liam. – Jestem szczęściarzem, że tyle mnie w życiu spotkało. Kto by uwierzył, że ja, taki niezdarny chłopak trafi do boysband'u, z którym będzie podbijać świat. – uśmiechnęłam się i spojrzałam na Zayn'a, który obejmował mnie lekko. – Chciałbym podziękować teraz najważniejszej osobie w moim życiu. Jest ze mną od początku mojej kariery. – ciutka nadziei, że mi podziękuje? - Danielle. – powiedział patrząc na dziewczynę.
Myślałam, że eksploduje. Jesteśmy przyjaciółmi od zawsze, a on zamiast dziękować mi, dziękuje swojej dziewczynie poznanej zaledwie kilka miesięcy temu?
- Dziękuję, kochanie. – powiedział i razem z dziewczyną zaczął się całować.
Łzy które trzymałam w sobie powoli zaczęły wypływać spod powiek. Zayn widząc to jeszcze mocniej mnie przytulił.
- Uuu, wpadka.. – powiedział Lou i poklepał mnie po ramieniu.
- Nie fajnie. – dodał Harry.
- Będzie dobrze, Abby. – powiedział Niall.
- Przepraszam , muszę iść już do domu. Brat będzie się martwił. – powiedziałam i ruszyłam do wyjścia.
Liam's POV
Razem z Danielle zeszliśmy ze sceny i podeszliśmy do chłopków.
- A Abby gdzie? – spytałem.
Stali z wrogimi minami. Zayn odszedł i poszedł do wyjścia.
- A temu co? – spytałem.
- Jak mogłeś. Przyjaźnicie się. – powiedział Niall i odszedł do stolika, przy którym usiadł i zaczął jeść sałatkę warzywną, zawsze to robił, gdy był zdenerwowany.
- O co Wam chodzi? – spytałem zdziwiony.
- Nieważne. – powiedział Hazza i odszedł do stolika, szybko usiadł koło blondyna i upił łyk soku pomarańczowego.
Spojrzałem na Louis'a wyczekując jakiejś podpowiedzi.
- Abby. – powiedział i odszedł do chłopaków.
Abby? Co ona zrobiła?
- Nie rozumiem. – powiedziałem patrząc na Danielle.
- Nie wiem. Chodź zatańczymy. – powiedziała wyciągając mnie na parkiet.
Abby's POV
Opuściłam budynek i ruszyłam w kierunku domu.
- Abby! Zaczekaj! – usłyszałam krzyk.
Odwróciłam się i zobaczyłam jak Zayn biegnie za mną.
- Co chcesz? – spytałam gdy był już obok mnie.
- Mówiłem, że Cię odprowadzę do domu.
- Ach tak. Spoko. – powiedziałam i spuściłam głowę.
Po 15 minutach spaceru w ciszy doszliśmy pod mój dom.
- To tu mieszkam. – wskazałam ręką budynek.
- Ciemno. Chyba nikogo nie ma. – powiedział Zayn patrząc na dom.
- Pewnie Taylor poszedł gdzieś z Jess. – odpowiedziałam i podeszłam do drzwi. – Wejdziesz? – spytałam.
Widocznie zbiłam go z tropu, bo zdezorientowany spojrzał na mnie lekko się uśmiechając.
- Jasne. – odpowiedział po chwili.
Przekroczyliśmy próg domu i ściągnęliśmy buty. Ruszyłam w kierunku salonu, a Zayn szedł za mną. Gdy usiadłam na kanapie, brunet poszedł w moje ślady.
- Jesteś głodny, chcesz coś do picia? – spytałam patrząc na chłopaka.
- Emm, nie. Ale jeśli masz coś mocniejszego to z chęcią. – uśmiechnął się.
- Mam 16 lat, ale Taylor może coś mieć u siebie w pokoju. – zaśmiałam się.
Wstaliśmy i schodami weszliśmy na górę.
- Idź do mojego pokoju. – wskazałam drzwi. – Zaraz przyjdę.
Chłopak kiwnął głową i wszedł do pokoju, natomiast ja wślizgnęłam się do pokoju brata. Miał idealnie wysprzątany pokój, przez co się zdziwiłam. Podeszłam do niewielkiego barku w szafie i otworzyłam go przekręcając kluczyk. Wzięłam pierwszą lepszą butelkę i zamknęłam z powrotem barek. Pośpiesznie opuściłam pokój brata i weszłam do swojego. Przy biurku siedział Zayn i oglądał zdjęcia przyczepione do tablicy korkowej. Zdjęcia moje i Liam'a, mamy, taty, Taylor'a.
- Mam coś mocniejszego. – powiedziałam i usiadłam na łóżku.
Zayn lekko przestraszony zajął miejsce obok mnie.
- Przepraszam. – powiedział.
- Nic się nie stało. – powiedziałam z uśmiechem.
- Więc co tam masz? – spytał patrząc na butelkę. – Jack Daniel's?
- Wzięłam pierwsze lepsze. Masz, możesz pić. – podałam mu butelkę.
- A Ty?
- Nie, raczej nie. – powiedziałam uśmiechając się.
Chłopak otworzył butelkę i zaczął pić. Upił kilka łyków i spojrzał na mnie.
- Jesteś pewna? – spytał i wskazał na butelkę. – Podobno alkohol pomaga zapomnieć.
- Nie wiem.. Jak Taylor się dowie to mnie zabije..
- Ale go tu nie ma. Kilak łyków i wtedy odłożymy to.
- Dobra. – powiedziałam i wzięłam od niego butelkę.
Zamknęłam oczy i upiłam kilka łyków.
- I jak?- spytał Zayn.
- Całkiem dobre, ale teraz idę to odłożyć. – powiedziałam.
Szybko wbiegłam do pokoju brata i włożyłam butelkę do barku. Chwilę później siedziałam już na łóżku obok Zayn'a.
- Nie martw się. Liam był już trochę podpity.. – zaczął mówić Zayn. – Gdy rano dojdzie do siebie to zrozumie co zrobił..
- Ale on nie może pić, rozumiesz? Był trzeźwy. Po prostu zapomniał o przyjaciółce z piaskownicy. Taka jest prawda. – powiedziałam patrząc na bruneta. – Ale zmieńmy temat.. Nie chcę o nim gadać.. Jakbyś siebie opisał?
- Optymistyczny pesymista..
- Ale przecież jedno wyklucza drugie .. – spojrzałam na niego jak na debila.
- Nieprawda. Ja po prostu jestem pewien ,że dana sytuacja skończy się dla mnie źle, lecz tkwi we mnie ta iskierka nadziei, resztki marzeń, że jednak będzie inaczej i szczęście się do mnie uśmiechnie.
- A więc co to za marzenie? – spytałam uśmiechając się.
- By ten wieczór trwał w nieskończoność. – szepnął patrząc na mnie.
Zbliżył swoją twarz do mojej.
Temperatura w pokoju wzrastała z każdą sekundą.
Oddech stał się nierównomierny.
Nasze twarze dzieliły milimetry.
Pocałował mnie.
Odwzajemniłam gest.
Jego usta były miękkie i bardzo podniecające.
Złapał moją twarz w obydwie dłonie i pocałował mnie jak nikt inny.
Zrobił to z łatwością, jakby robił to całe życie.
Całował mnie, a ja poczułam motylki w brzuchu.
Chwilę później oddalił się ode mnie.
- Przepraszam, nie powinienem był.. – powiedział i spuścił głowę.
Zaśmiałam się lekko i przybliżyłam do niego całując w policzek.
- Nic się nie stało, Zayn. – powiedziałam uśmiechając się.
- Kocham Cię. – szepnął patrząc mi w oczy.
- Wiem.. – powiedziałam robiąc to samo.
- A wiesz jak bardzo?
Zagiął mnie i zniszczył tak piękną chwilę.
- Podobałaś mi się od samego początku, gdy tylko Liam nas sobie przedstawił. Ale widziałem, każdy widział, że bardzo podoba Ci się Liam. Nie wtrącałem się, bo myślałem, że chłopak zrobi coś z tym, ale nie myślałem, że Cię tak skrzywdzi..
- Zayn.. – przerwałam mu. – Go nie ma. Ty jesteś. Przez cały wieczór nie pomyślałam o Nim ani razu. W mojej głowie byłeś tylko Ty. Nie On. Ty.
- Czyli.. jest jakaś szansa, że będziemy razem?
- Tak. – powiedziałam i cmoknęłam go w policzek. – Śpisz u mnie?
- Jeśli mogę. – odparł z uśmiechem.
- To zaraz przyniosę Ci jakieś dresy mojego brata. – wstałam z łóżka.
- Nie trzeba. Mogę spać w bokserkach, chyba że Ci to przeszkadza.. – uśmiechnął się zalotnie.
- Testujesz mnie, chłopaku? – spytałam patrząc na niego.
- Być może, dziewczyno. – zaśmiał się.
- A śpij se w bokserkach. Ja idę się przebrać. Jak chcesz się umyć, czy coś, to druga łazienka jest na parterze, schodzisz na dół, w prawo i pierwsze drzwi.
- Okej, wracam za 30 minut. – zaśmiał się i wyszedł.
Chwyciłam pidżamę i wbiegłam do łazienki na piętrze. Szybko ściągnęłam z siebie ciuchy i weszłam pod prysznic. Szybko się opłukałam i umyłam włosy szamponem o kokosowym zapachu. Po chwili wyszłam i osuszyłam się ręcznikiem. Założyłam różowe spodenki dresowe i za dużą białą koszulkę z napisem „sex”, którą dostałam jednego roku od Liam'a. Włosy rozczesałam i związałam w koka. Umyłam zęby i opuściłam łazienkę. Wchodząc do pokoju zauważyłam, że Zayn'a jeszcze nie ma, więc położyłam się pod kołdrą. Po chwili wszedł do środka z ciuchami w ręce na samych bokserkach – tak jak mówił, z jego ciała i włosów kapała woda, mocząc moją podłogę. Ciuchy położył na krześle i usiadł na podłodze. Jego umięśniony brzuch wyglądał podniecająco. Piękna, wyrzeźbiona figura, to co najbardziej podniecało kobiety.
- Będziesz się tak na mnie gapiła? – spytał, poczym prychnął.
- Będziesz spał na brudnej podłodze? – spytałam wytykając język.
- Wcale nie jest brudna.. – powiedział rozglądając się.
- Chcesz spać na wygodnym łóżku?
- Gdzie? – spytał.
- Tu. – wskazałam swoje łóżko.
Chłopak wzruszając ramionami wstał i położył się obok mnie.
- A co jeśli Twój brat rano przyjdzie i zobaczy, że spaliśmy w jednym łóżku?
- Przestań, nic się nie stanie. Zanim wróci Ciebie już nie będzie tu. – zaśmiałam się. – Dobranoc.
Położyłam się i mocniej naciągnęłam na siebie kołdrę.
- Dobranoc. – usłyszałam po chwili.
Chwilę później poczułam jak Zayn kładzie na mojej talii rękę, ale nie miałam siły jej zepchnąć. Zasnęłam.

_____________________________________
Siemka Ten rozdział dodany trochę szybciej Ale ja go nie psiałam. Napisała go moja najukochańsza Sandra <3 Kocham Cię <3
Będziemy teraz we dwie pisały to opowiadanie Mam nadzieję, że spodoba Wam się wynik naszej pracy
Do następnego xx
  • awatar Love is all you need :3: A i jeszcze coś .. Kocham Cię ♥
  • awatar Love is all you need :3: ¡Dios mío! mi peor sección O.o Julek , będziesz smażyć się w piekle , za to , że udostępniłaś mojego rozdziała , który wyszedł bardzo , bardzo źle ! Os saludo , Zander :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Rano obudziło mnie coś mokrego na mojej twarzy. Otworzyłam leniwie oczy i zobaczyłam Destiny, z wystawionym językiem i machającym ogonem. Uśmiechnęłam się pod nosem.
-Cześć malutka.-powiedziałam i podrapałam ją za uchem na co radośnie zaszczekała. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Było przed trzynastą.
Cholera znowu się spóźnię...
Poleciałam szybko do łazienki i przemyłam twarz zimną wodą. Zleciałam na dół i dałam jeść Destiny, po czym wypuściłam ją na dwór. Szybko poleciałam na górę i założyłam (http://www.faslook.pl/collection/hope-3/) krótkie spodenki, trochę przydługą białą bluzkę z napisem "Bats" i naszyjnik. Pobiegłam do łazienki, rozczesałam włosy i umyłam zęby. Zleciałam na dół i wpuściłam Destiny do domu. Złapałam telefon i pieniądze, i włożyłam je do kieszeni. Zrobiłam sobie szybko kanapkę i zjadłam ją. Spojrzałam ostatni raz na zegar. Było po czternastej. Złapałam klucze od domu i wyszłam z niego zamykając drzwi.
Wychodząc przez furtkę zderzyłam się z Louisem.
-Cześć chłopacy.-powiedziałam uśmiechając się promiennie.
-Siema.-odpowiedzieli.
-Kim jesteś i co zrobiłaś z Abby?-spytał Liam patrząc na mnie podejrzanie.
-Nic to ja. Ta twoja walnięta i nienormalna przyjaciółka.
-Jakoś nie chce mi się tobie wierzyć.
-Niby czemu?
-No wiesz zwykle spóźniałaś się przynajmniej pół godziny i zawsze niezdążałaś nigdzie, a teraz jesteś prawie punktualnie.
-A no widzisz, a jednak mi się udało.
-Trzeba będzie to gdzieś zapisać.
-Wiem. To jak idziemy?
-No już myślałem, że nikt tego nie powie.-powiedział szczęśliwy Irlandczyk.
Na miejsce doszliśmy w 30 minut. Bylibyśmy szybciej, ale Niall był głodny.
-Oh no świetnie! Dłuższa ta kolejka nie mogła być?-marudził Zayn.
-Zamknij się! Przynajmniej więcej czasu spędzimy razem.-powiedział Tomilson.
-Ja tu zwarjuję.-powiedziałam szeptem.
-Przyzwyczaisz się.-szepną mi do ucha Liam.
W kolejce staliśmy godzinę? Właściwie to nie wiem, bo z tymi idiotami czas leci jak szalony. Kiedy tylko tam weszliśmy chłopacy rozbiegli się na wszystkie strony. Niall do jedzenia, Lou i Hazza do samochodzików, Zayn do jakiejś kolejki. A ja zostałam sama z Liam'em. Później całą szóstką poszliśmy na rollercoster'a. A właściwie to mnie siłą tam wepchali.

*Dzień powrotu Taylora*

Dzisiaj wstałam nieco wcześniej niż zwykle, bo już po 9. Tak, tak dobrze widzicie o 9. Nie, nikt mnie nie obudził. Sama z siebie tak wcześnie wstałam. Poszłam wypuścić Destiny i nasypałam do jej miski karmę. Zrobiłam sobie płatki i usiadłam w salonie. Oglądałam jakiś program telewizyjny. Po skończonym posiłku poszłam do łazienki. Umyłam zęby i rozczesałam włosy. Poszłam do pokoju i wzięłam niebieską bokserkę, czeswoną koszulę w kratkę, białe spodenki, po czym ubrałam to.

Posprzątałam trochę w domu. Strasznie się niecierpliwiłam, bo miał dzisiaj przyjechać Taylor. Muszę przyznać, że pomimo był to tylko tydzień, to strasznie za nim się stęskniłam.
Ponieważ nie miałam co robić, siedziałam na dworzu i czytałam książkę, co jakiś czas patrząc co porabia moja psinka. Nagle poczułam, że ktoś przytula się do mnie od tyłu. Odwróciłam głowę i zobaczyłam Taylora.
-Jesteś!-krzyknęłam, odwróciłam się do niego i go przytuliłam.-Tęskniłam za tobą.
-Ja za tobą też mała.-powiedział tuląc mnie do siebie, a za nami rozległo się szczekanie Destiny.-Hej psinko. I jak dawała ci jeść? Pamiętała o tobie? A ty chodź muszę ci kogoś przedstawić.
-Ale gdzie mam iść?
-Nie zadawaj pytań tylko chodź.
Założyłam buty i poszliśmy w stronę kawiarnii.
-Cześć kochanie.-Taylor przywitał się pocałunkiem z ładną brunetką.-Abby to jest moja dziewczyna Jessica, Jessica to jest moja młodsza siostra Abby.
-Cześć miło mi się poznać.-powiedziałam z uśmiechem i podałam jej rękę.
-Cześć mi ciebie też. Tay dużo o tobie opowiadał.-odparła również z uśmiechem, ściskając moją rękę.

*Dzień urodzin Liam'a*

Jest 28 sierpnia, sobota. Dzisiaj Liam wyprawia urodziny. Nie chciał ich robić jutro, bo jak to powiedział "W niedzielę, będziemy odsypiali, a w poniedziałek już musimy wracać." Tak więc dzisiaj organizuje urodziny. Wiem, że to ważny dla niego dzień ale jakoś nie mam ochoty tak iść. Z drugiej strony nie chcę mu robić przykrości, więc pójdę tam na kilka godzin i wrócę do domu niezauważalnie. Tak, uważam, że to dobry pomysł. Liam będzie zajęty innymi gośćmi, a ja wrócę spokojnie do domu.
-Siema wszystkim.-powiedziałam wchodząc do kuchni.
-Heej. Nie cieszysz się?-spytała Jess.
-Z czego?-spytałam zdziwiona.
-No w końcu Liam dzisiaj wyprawia urodziny.
-Niby tak ale jakoś nie mam ochoty tam iść.
-Taylor mógłbyś zostawić nas same?
-Oczywiście.-powiedział, ucałował nas w policzki i poszedł do góry.
-Czemu nie chcesz tam iść?-spytała patrząc mi w oczy.
-On ma dziewczynę, a po za tym będzie tam dużo osób których nie znam, no i nie będę się tam dobrze czuła. A po za tym... Ja..Ja go chyba kocham..-powiedziałam bawiąc się palcami i patrząc w nie natarczywie.
-Nie martw się, że nie będziesz tam nikogo znała. Będą tam jeszcze przecież chłopacy, tak? A po za tym poznasz jego znajomych. I co z tego, że tam będzie jego dziewczyna? Pójdziesz tam i sprawisz, że on będzie zazdrosny o ciebie.-powiedziała z uśmiechem brunetka.-No a teraz uśmiech proszę, głowa do góry i nie myśl tyle o nim. Ja wiem, wiem. Myślisz sobie teraz "łatwo ci mówić" czy coś w tym stylu, ale przecież będzie tam Zayn, Harry, Niall i Lou. Oni ciebie uwielbiają. Mówie ci. Jak nie Liam to ktoś inny. Jest miliardy innych chłopaków na Ziemi, więc się nie martw.
-Dzięki potrafisz poprawić człowiekowi humor. Cieszę się, że to właśnie z tobą jest Taylor.-powiedziałam i przytuliłyśmy się.
Zjadłam śniadanie, a później Jess pomagała mi wybrać ubranie, które miałam założyć na urodziny. Ubrałam niebieską sukienkę i pomalowałam oczy tuszem, później brunetka pokręciła mi włosy.
Popsikałam się perfumem i włożyłam do torebki najpotrzebniejsze rzeczy. Założyłam jeszcze niebieski obcasy i zeszłam na dół.
-Woow. Ślicznie wyglądasz.-powiedział Taylor.
-Potwierdzam.-uśmiechnęła się jego partnerka.
-Dziękuję. To jak jedziemy?-spytałam brata.
-Jasne.
Wzięłam prezent i ruszyłam za bratem do samochodu. Oczywiście samochodu Jess. Na miejsce dojechaliśmy w dziesięć minut. Spojrzałam jeszcze na zegarek. Po dziewietnastej.
-No to idziesz?
-Taa.
-Jakby co to dzwoń, ok?
-Dobra. Hej.-pocałowałam go w policzek.
-Udanej zabawy.-usłyszałam tylko i weszłam do środka. Odłożyłam prezent, na kupkę innych paczek zapakowanych w kolorowy papier.
-Abby!-usłyszałam głos Zayn'a.-Już się martwiliśmy, że nie przyjdziesz.-powiedział i przytulił mnie na powitanie.
-Jak mogłbym nie przyjść?
-Abby jak się cieszę, że jesteś.-powiedział Irlandczyk i również mnie przytulił, a później reszta chłopaków. Tylko nie Liam. Jego nigdzie nie widziałam.
-Chodź przedstawię ciebie.-powiedział Zayn i pociągną mnie za rękę.-Cher to jest Abby, Abby to jest Cher.
-Cześć. Masz na prawdę śliczny głos.
-Hej. Dziękuję. To kochane.-powiedziała i przytuliła się do mnie. Później poznałam jeszcze Olly'ego, Ed'a, Mary i wielu, wielu innych.
-Abby!
-Siemasz solenizancie. Wszystkiego najlepszego.-powiedziałam i przytuliłam się do przyjaciela.
-Dziękuję. Danielle to Abby, moja przyjaciółka. Abby to Danielle, moja dziewczyna.
-Cześć miło mi ciebie poznać.
-Mi ciebie również.--uśmiechnęłam się do niej serdecznie. Jest na prawdę ładna i wydaje się być miła.
-A teraz pozwoli pani, że z panią zatańczę.-wyrósł obok mnie nawet nie wiem skąd Harry i wyciągną mnie w stronę parkietu.
-Harry ale ja nie umiem tańczyć.-szepnęłam i zarumieniłam się.
-Słodko wyglądasz kiedy się rumienisz, a po za tym nie martw się nauczę cie.
W sumie nie było tak źle. Jessica miała rację. Dzięki chłopakom całkowicie zapomniałam o Liam'ie. W pewnej chwili Zayn złapał mnie za rękę i wyszliśmy na zewnątrz. Dopiero teraz zauważyłam, że jest tutaj jeziorko.
-Pójdziemy się przejść? Chciałbym pogadać.-spytał, a jego oczy zabłyszczały w świetle gwiazd.
-Jasne.
-Więc o czym chciałeś pogadać?-spytałam kiedy przeszliśmy już jakiś kawałek i usiedliśmy na ziemi.
-Może to dziwnie zabrzmi, ale powiedz mi..-uśmiechnęłam się do niego zachęcająco, chcąc żeby kontynuował. Wziął głęboki wdech.-Powiedz mi czy ty na prawdę kochasz Liam'a?
-Co?-spytałam szeptem.-Nie, no coś ty. Jesteśmy tylko przyjaciółmi.-powiedziałam szybko.
-Nie kłam. Spokojnie nie powiem nikomu. Możesz być ze mną szczera.
-No dobrze. Tak kocham go.-powiedziałam cicho patrząc w tafle wody.-Ale to i tak niczego nie zmieni. On jest z Danielle i są ze sobą bardzo szczęśliwi.-w kącikach moich oczu zaczęły zbierać się łzy.
-Ej nie płacz. On nie wie co traci. Ja na jego miejscu nie chciałbym stracić takiej dziewczyny jak ty. I nie mówię tego, żeby ciebie pocieszyć. Mówię ci to co na prawdę myślę.-uśmiechną się do mnie i starł jedną niesforną łzę z mojego policzka.-A teraz chodź.-powiedział wstając i podał mi dłoń abym wstała.
_____________________________________________
Matko jakie to długie o.O Aż się dziwie, że ja to napisałam. Ale myślę, że teraz już pójdzie z górki Mam nadzieję, że się wam podoba, i że nie usnęliście
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Ughh..Jak zwykle wszystko co dobre kiedyś się kończy. Chłopacy o 21 musieli już iść. Trochę się dziwiłam, że ta cała piątka chłopaków, siostry Liam'a i jego rodzice mieszczą się u niego w domu.
Kiedy chłopacy już poszli dałam jeść Destiny, posprzątałam w salonie i poszłam się umyć. Założyłam moją słodką piżamkę w Myszkę Miki, bluze i ciepłe skarpetki (http://www.faslook.pl/collection/pizama-16/). Chociaż jest początek sierpnia w Anglii nie jest za ciepło, a zwłaszcza wieczorami.
Gotowa zeszłam na dół zrobiłam popcorn, wzięłam dwu litrową colę, rozsiadłam się wygodnie na kanapie, przy tym okrywając się szczelnie kocem. Włączyłam telewizję. Na moje nieszczęście leciały same komedie romantyczne. Nie pozostawiając mi wyboru zostawiłam "Ja cię kocham, a ty śpisz". Nie cierpię komedii romantycznych. Wszędzie tylko zakochane pary. W połowie filmu zadzwonił mój telefon. Moje modlitwy zostały wysłuchane!
-Tak?
-Siema młoda! I jak tam dom cały?
-Yy..-rozejrzałam się po salonie.-Jeszcze tak. No a co u ciebie?
-A na razie dobrze..Nie narzekam. Co robisz?
-Oglądam jakąś durną komedie romantyczną, a ty?
-Leże już w łóżku.
-No a w jakim mieście jesteś?
-W Liverpool'u.
-Coo!? I co ty tam w ogóle robisz? Nie za dobrze ci aby przypadkiem?
-Ja tu pracuje baranie.
-Taa pracujesz, chyba nad tym jak poderwać jakąś laskę, co?
-A co zazdrosna?
-Pff..Niby o co?
-O dziewczyny.
-Hahaha nie.-powiedziałam najpoważniej jak się tylko dało.
-Ta na pewno. A czy ty aby przypadkiem nie powinnaś już spać?
-Yyy nie? Mam wakacje i ciebie jeszcze nie ma więc mogę sobie spać tak długo jak mi się tylko podoba.
-No chyba po moim trupie.
-Mam cie zabić? Nie dzięki, nie chcę sobie brudzić rąk.
-Walną cie ktoś kiedyś?
-Po pierwsze dziewczyn nie można bić, nawet kwiatem, a po drugie: tak. Ty mnie biłeś.
-Dobra ja widzę, że ty to już zmęczona jesteś. Może lepiej idź spać co?-spytał z rozbawionym tonem mój braciszek.
-Aleś ty śmieszny. Tak. Masz rację pójdę już spać. Ale tobie też radzę już spać i zbierać siły na jutro. A i pamiętej nie chcę jeszcze zostać ciocią. Dobranoc.-powiedziałam i rozłączyłam się nie dając mu szansy dojść do słowa. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Dochodziła już 22:30. Nie mając co robić poszłam spać.

Rano obudziłam się po 10. Zeszłam na dół i wypuściłam Destiny na dwór, zjadłam śniadanie i poszłam wziąść prysznic. Umyta założyłam(http://www.faslook.pl/collection/paramore/) krótkie spodenki i bluzkę ze zdjęciem Paramore. Wysuszyłam włosy i zaplotłam dwa warkoczyki. Posprzątałam w pokoju, salonie i kuchni.
Ze wszystkim uwinęłam się do 12. Nie mając co robić założyłam słuchawki na uszy i podłączyłam je do telefonu. Włączyłam odtwarzacz i założyłam buty. Zapięłam Destiny smycz (którą znalazłam w pokoju Taylor'a razem z innymi rzeczami dla zwierzaka) i poszłyśmy na spacer.
Kiedy wróciłyśmy ze spaceru było przed 14. Nakarmiłam czworonoga i zastanawiałam się co zrobić na obiad. W końcu postanowiłam, że zrobię zapiekanki. Łatwy i szybki obiad. I nie musi być tego nie wiadomo jak dużo. W końcu teraz jestem sama.
-Siema Abby!
-Siema chłopacy. Co wy tu robicie?
-A tak przyszliśmy ciebie odwiedzić.
-Ooo..Widzę, że masz zapiekanki!-krzykną szczęśliwy blondyn.
-Jesteście głodni?
-Ja to mógłbym zjeść konia z kopytami.
-Nie, dzięki. Jedliśmy niedawno.-powiedzieli razem Liam z Zayn'em i Louis'em.-Ale możemy ci pomóc przy robieniu zapiekanek.
-Okej. Każda pomoc się przyda.-powiedziałam i się uśmiechnęłam.
Po skończonym posiłku graliśmy na playstation do późnego wieczora.
-Masz plany na jutro?
-Nie raczej, nie a co?
-Jutro przyjeżdża wesołe miasteczko. Może byśmy poszli?-spytał Liam, kiedy wychodzili.-Oczywiście całą szóstką.-powiedział, kiedy Harry dźgną go w bok.
-Okej. Ale o której?
-O 14 będziesz gotowa?
-Oczywiście.-powiedziałam i się uśmiechnęłam. Pożegnałam się z chłopakami i poleciałam do swojego pokoju. Od razu powyrzucałam wszystkie ciuchy z szafy szukając odpowiedniego stroju do wesołego miasteczka. Po półgodzinie w końcu się zdecydowałam. Wybrany zestaw starannie ułożyłam na biurku, a resztę ciuchów pochowałam do szafy i poszłam się umyć. Kiedy byłam już w piżamie było grubo po 23, więc szybko poszłam spać.
______________________________________
Jestem z siebie dumna, chyba?
No rozdział po 68 dniach -.- Wolałabym go dodać wcześniej ale dopiero teraz wpadłam na pomysł i go dokończyłam
Mam nadzieję, że się podoba, a jak nie to przepraszam ;c
Przepraszam również za wszelkie błędy ;c
No więc następny rozdział postaram się dodać trochę szybciej.
Więc jak zwykle mam nadzieję, że nie usnęliście
  • awatar KissGloomyDoll: ~ czytam to po roku - przepraszam - i stwierdzam, że jest genialny <3 Gratuluję pomysłu i idę czytać dalej <3
  • awatar `compelling.: Oj, jaki fantastyczny. Podoba mi się jak piszesz. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału. Byłabym wdzięczna gdybyś mnie poinformowała. ; * Pozdrawiam, xoxo ; *
  • awatar Gość: Aww *-* Jestem ciekawa, co Ty wykombinujesz :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
-Taa..spoko możecie..-uśmiechnęłam się lekko. Zapłaciliśmy za jedzenie i poszliśmy w kierunku mojego domu.
Po kilku minutach drogi w końcu doszliśmy. Próbowałam otworzyć drzwi, ale były zamknięte. Pod wycieraczką nie było kluczy.
-Hhhaha...Nie gadaj, że nie masz kluczy.
-No właśnie nie mam. Wiem! Poczekajcie tu chwile.
Poszłam do garażu po drabinę i postawiłam ją pod oknem mojego pokoju.
-Liam! Tylko ty trzymaj tą drabine jasne?
-Co ty chcesz zrobić?
-Wejść po drabinie do mojego pokoju i jakoś w środku otworzyć drzwi.
-Dobra ale trzymaj się mocno.
-Liam zamknij się albo oberwiesz.-powiedziałam przez zaciśnięte zęby. Weszłam jakoś po tej drabinie na górę. "Dobra większość drogi już za tobą. Teraz tylko musisz otworzyć okno i wejść do pokoju. Zamknij oczy! Nie wróć! Nie zamykaj oczu! Chcesz spaść idiotko!? Dobra jedna noga. Dobra. Teraz druga noga. No i już jesteś."
-Jestem w okoju i żyję!-krzyknęłam wychylając się z okna.
-Okej.
W pośpiechu pościeliłam szybko łóżko i wrzuciłam wszystkie ciuchy do szafy. Pozbierałam naczynia i poleciałam do kuchni wstawić je do zmywarki. Kiedy szłam otworzyć drzwi zobaczyłam małego psiaka, który leżał w salonie na kanapie. Podeszłam do niego i wziełam go na ręce. Obok niego leżała karteczka. "A to Twój ochroniaż Będzie Ciebie bronił przed pająkami, duchami itd. Tylko dbaj o niego. A raczej ją. Nazywa się Destiny. Taylor xoxo"
-No to witaj Destiny.
Z tego wszystkiego całkowićie zapomniałam o chłopakach. Nagle rozległo się głośnie dzwonienie do drzwi i pukanie.
-Juuuż ideee!-krzyknęłam najgłośniej jak się dało.
-Co to za pies?-spytał Liam kiedy już im otworzyłam drzwi.
-Nazywa się Destiny i przed chwilą się dowiedziałam, że to jest mój ochroniaż.
-Co?
-No Taylor wyjechał no i ten psiak będzie się mną opiekował czy coś.
-Taylor to twój chłopak?-spytał Harry.
-Nie. To mój starszy brat. Ale wchodzicie czy tak będziecie stać na dworzu?
-No już myślełem, że nie zapytasz i będziemy musieli stać tutaj na dworzu.
-Jesteście głupsi od Taylora.
-No dzięki.-powiedział Liam i wystawił mi język.
-Napijecie się czegoś?-spytałam idąc do kuchni.
-Soku!-krzykneli wszyscy razem. Nalałam soku do szklanek i zaniosłam do salonu chłopacy siedzieli na kanapie. Postawiłam tacę na stoliku i usiadłam na fotel. Na początku było dziwnie, ale później zaczęłam się z chłopakami wygłupiać i ganialiśmy się po całym domu. No cóż Taylor nic nie powiedział o rozwaleniu domu.
__________________________________________-
Jejku przepraszam, przepraszam, przepraszam
wiem, że dopiero po 55 dniach dodałam rozdział i do tego krótki i beznadziejny, ale po prostu musiałam coś dodać. na tamtym blogu też dodaję rozdziały raz na miesiąc -,- przepraszam i wiem, że pewnie nikt już tego nie czyta. trudno. moja wina
  • awatar Olivia (Liv) ♥: *o* Padam *o* Cuddowny jest! No czyta Zajebioza *.* ! Chyba każdy wie jak to jest, kiedy ch cesz coś dodac, ale nie możesz z praku czasu xD, Więc spk, tym się nie martw :P. ,, Zamknij oczy! Nie wróć! Nie zamykaj oczu! Chcesz spaść idiotko!?'' MadaFakers, dziewczyno; Ty to masz wyobrażnie i wgl xD. Plosimy, daj następny. Mom Please ;( :P
  • awatar One Band- my story: fajne :)
  • awatar ToOfiNki ♥: Już prawie dwa miesiące czekamy na rozdział ! ;D Prosimy o następny ! ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Muszę Wam powiedzieć, że umarłam xd
Przepraszam, że tak rzadko tutaj coś dodaję, ale trudno jest mi pisać 2 opowiadania. Więc chciałam Wam powiedzieć, że zawieszam bloga na *czas nieokreślony*. Nie wiem ile to potrwa. Mam nadzieję, że jak najkrócej. Przepraszam Was za wszystko.
  • awatar .prisoner: :( zdjęcie świetne
  • awatar One Band- my story: tak my już takie jesteśmy
  • awatar Gość: NIE ! Ja Ci nie pozwalam, rozumiesz ?! :< Ehh ... ; / już drugie załamanie dzisiaj, co wy się na mnie uwzięliście ? -.-
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
**Dzień przesłuchania**

Agrr...Od samego rana nie mogę usiedzieć na jednym miejscu. Taylor cały czas się na mnie wydziera. Nie chce mi się jeść <co jest meeega dziwne>, przez całą noc też nie spałam. Czyli jednym słowem strasznie sie denerwuje.
Cały dom wysprzątany.. Czyli teraz została mi tylko godzina!? Łoo..Ludu nie wyrobię sie! Poleciałam się szybko umyć. Założyłam <http://www.faslook.pl/collection/granatowo-lososiowy/>; granatową sukienke bez ramiączek i kolczyki. Usta maznęłam lekko pomatką, a rzęsy tuszem. Do torebki wrzuciłam pieniądze, notes, telefon i słuchawki, zbiegłam szybko na dół i założyłam trampki koloru łososiowego.
-Co ty w mokrych włosach tam jedziesz?-spytał zdziwiony Taylor i popatrzył na mnie jak na idiotkę, którą z resztą byłam.
-Ludzie jaka ja mądra.-walnęłam się w czoło i poleciałam szybko na górę <co prawie skończyło się śmiercią> wysuszyć włosy, rozczesałam je i można powiedzieć, że byłam gotowa. Liam również cały roztrzęsiony był. Wyglądał jak trzęsąca się galareta. W samochodzie nikt się nie odzywał. Wszyscy byli strasznie zdenerwowani.
No i nareszcie Liam wyszedł na scenę. Trzymałam za niego kciuki. Tak jak jego mama i tata. Serce waliło mi jak oszalałe. Nie mogłam normalnie oddychać. No i nareszcie przyszedł czas na podsumowanie. Zaczęłam się modlić, żeby było przynajmniej trzy razy tak. Żołądek mi się skurczył, serce podeszło mi do gardła..Miałam wrżenie tak jak by płuca mi się skurczyły i nie mogłabym normalnie oddychać. I nareszcie werdykt...Liam przeszedł dalej. Serce waliło mi 100 razy mocniej, musiałam wstrzymać oddech. Liam przyleciał jak najszybciej i przytulił mnie mocno. Odwzajemniłam uścisk. Li cieszył się jak dziecko, a my razem z nim.
Ekhm..No oczywiście musiało być Party Hard. Party Hard czyli oglądanie bajek Disney'a. A wy co myśleliście!? Hahaha..Z Liam'em to są nasze imprezy<xD>. Taylor też chwilę z nami posiedział ale nie długo, bo stwierdził, że jesteśmy dziwni i poszedł spotkać się z "kumplami". A jego "kumple" nazywają się Jessica.. No co? Jejku przeczytałam jednego sms'a...No dobra całą rozmowę, a później rzygałam tęczom.. Lehh.. To jest obrzydliwe..

*Miesiąc później*
Liam dostał się dalej, ale połączyli go w zespół. Jest z czwórką chłopaków. Nazywają się (w sensie ich zespół) One Direction. Taa..mi został jeszcze miesiąc wakacji.. I ogólnie nie mam co robić.. Nagle ja gdyby nigdy nic zadzwonił mój telefon.
-Tak?
-No siemka. Co dzisiaj robisz?
-O hej Liam. Nie mam żadnych planów. A co?
-O to może się dzisiaj spotkamy?
-Brzmi nieźle. Gdzie?
-Tam gdzie zawsze?
-Okej..
-No to do zobaczenia..
-Narka..
Szybko poleciałam do łazienki. Umyłam twarz, ubrałam <http://www.faslook.pl/collection/on-tour-5/>; artystycznie podarte spodnie, bluzkę, czarne bransoletki z ćwiekami i pomarańczore glany. Włosy związałam w kitka i poleciałam w umuwione miejsce. W tych butach strasznie ciężko się chodzi, a co dopiero biega...
-Cześć.-powiedział mój przyjaciel, przytulił mnie i pocałował w policzek.
-Hej.
-Może pójdziemy do kawiarni?
-Okej.
W drodze Liam cały czas mi opowiadał o chłopakach z zespołu, o tym jak czasami na próbach chciałby być sam, a nie może, o tym jak tęski za oglądaniem ze mną bajek Disney'a. Ehh..To się nazywa mój Liam. Kiedy tylko weszliśmy do kawiarni Liam zaczą się rozglądać, jakby czegoś lub kogoś szukał. Nagle komuś pomachał. Spojrzałam w tamtym kierunku i zobaczyłam czwórkę normalnych chłopaków. Podeszliśmy do nich.
-Abby to jest Louis, Niall, Harry i Zayn. Chłopacy to jest Abby.
-Jesteś jeszcze ładniejsza niż sobie wyobrażałem.-powiedział Harry, a ja oblałam się rumieńcem.
-Dzięki..
Ci chłopacy są genialni. Normalnie już ich kocham. Znam ich tylko 30 minut ale i tak ich kocham. Nagle poczułam wibracje telefonu. Na wyświetlaczu pisało "Jedna nowa wiadomość", "Nie chciałem dzwonić, żeby Ci nie przeszkadzać. Jest sprawa...Muszę wyjechać na tydzień. Sprawy słóżbowe. Zostawiłem Ci pieniądze, zapasy jedzenia są więc mam nadzieję, że nie zjesz wszystkiego tak od razu. Wszystkie pająki są już pozabijane, więc nie masz się co bać. A i mam małą prośbe. Mogłabyś dzisiaj wrócić do domu przed pietnastą?"
-Co jest?-spytał Liam.
-A nic.. Taylor napisał, że musiał wyjechać, i że mam wrócić wcześniej do domu...
-A to może my do ciebie pójdziemy?-spytał tak prosto z mostu Harry. Ale chyba zrobiłam dziwną minę, bo zaraz się poprawił.-Jeżeli oczywiście możemy...

___________________________
Dobra zlitowałam się nad Wami..Już tak ładnie mnie prosiliście więc macie
Przepraszam za błędy ortograficzne i wszystkie inne -.-
Życzę miłego czytania, i że nie usneliście
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 

;o

Ja pierdole! Jak mnie tu dawno nie było ;o
Choroba jasna! Muszę teraz wszystko nadrabiać -.-
Agrr...Nie ma biorę się za pisanie rozdziału! Teraz! Zaraz! I postaram sie dzisiaj dodać chociaż wątpię, żebym zdążyła, bo niedługo wyjeżdżam.. A więc trzymajcie kciuki żebym jutro dodała, jeżeli Wam bardo na tym zależy ; )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
**Dzień koncertu*
O Matyldo! O Matyldo! O Matyldo! O Maryldo! AAAAA....Dzisiaj koncert PARAMORE! Nareszcie ich zobaczę. Awww... Leżę już tak 2 godziny. Emm..Jest już 8:23. Uhh. Dobra nie chce mi się już leżeć wstaje. Kiedy już stałam przed łóżkiem rozciągnęłam się. Przez co miałam mroczki przed oczami, kręciło mi się w głowie i tak jakby dzwoniły gdzieś dzwoneczki. Usiadłam szybko na łóżko i przeczekałam, aż to minie.
Dosyć szybko przeszło. Zeszłam do kuchni i zrobiłam sobie herbate i z 10 kanapek. Później zjadłam jeszcze płatki i jogurt. Może to i dużo ale ja w ogule nie tyje. Może dla innych dziewczyn w moim wieku to dobrze ale nie dla mnie. Wszyscy mi zawsze mówią, że jem za dziesięciu, a waże jak jakaś trzynastolatka.
O 10 do kuchni zszedł Taylor. Właśnie jadłam 12 kanapke.
-Siemka siostra.
-Hej.
-Nie ma nic do jedzenia? Zjadłaś wszystko?
-No tak jakby.-zrobiłam oczy al'a kota ze Shreka.-Uhh. Dobra masz te kanapki.
Z niechęcią oddałam mu moje kanapki.
-A ty się nie szykujesz na koncert??
-On zaczyna sie dopiero o 17, a jest dopiero 10 więc mam mega dużo czasu. Mogę sobie poleniuchować przed telewizorem.
-Ja ci dam leniuchować przed telewizorem. Już raz, dwa pokój sprzątać i naczynia pozmywaj po sobie.
-Dobra, już dobra.
Sprzątanie pokoju zajeło mi 2 godziny. Później oczywiście myślałam o tym co ubiore. Co znowu zajęło mi godzine. Po 13 poszłam się umyć, ubrać i uczesać. Założyłam <http://www.faslook.pl/collection/szkola-27/>; jasne jeansy, białą bluzke z czerwoną kokardką w kropki, białe tenisówki i kolczyki. Do torebki włożyłam aparat, telefon, bilety, telefon, pieniądze i inne duperele.
W kuchni zjadłam kanapke i rozmawiałam z Taylorem. O 16:20 wyszłam z domu. W połowie drogi zatrzymałam się na środu chodnika.
-Ej Abby co jest?
-Nie nic. Ale...Weź mnie uszczypnij, bo nie wierze, że ich zobaczymy na żywo i jeszcze mamy wejściówki za kulisy.
-Sama tego chciałaś.-uszczypnę mnie w rękę.-I co teraz wierzysz?
-Taa..Trochę bardziej. Ale uwierzę jak już ich spotkam.
-Hahahha..Walnięta jesteś.
-Serio!? Wow..Co ty nie powiesz.
-Dobra chodź, bo się spóźnimy i co w tedy?
-Nawet tak nie myśl!
Reszta drogi minęła nam pomyślnie. Ludzi było od groma. Koncert zaczą się piosenką "Decode", a skończył na "misery business". Później dostaliśmy autografy, zdjęcia z nimi. Chwile pogadaliśmy. Jeremy się śmiał, że jesteśmy rodziną, bo mamy takie same nazwiska. A Hayley się oburzała, że jestem od niej wyższa. Haha..Josh myślał, że Liam to mój chłopak. A Zack, że to mój brat. Jejku jacy oni są kochani.
Okołoło 22 wracaliśmy już do domu.
-To teraz wierzysz, że ich widziałaś?
-No oczywiście. Awww...Jacy oni są boscy.
-Haha..Ale nie tak bardzo jak ja.
-No oczywiście.-przytuliłam się do Liam'a.-Ale słodkie było to co Jeremy się wywalił przy "Ignorance", a Hayley stała nad nim i śpiewała. I to wyglądało tak jakby ona do niego to śpiewała.
-Noo..To było słodkie.
-Uhh..Masakra ale mnie nogi bolą. A ciebie?
-Trochę...Właź na barana.
-Niee..
-Czemu, bo się podemną załamiesz.
-Jasne. Ważysz pewnie 45 kg przy wzroście 1m 60cm. Masz niedowagę prawie 20 kg. Więc jesteś lekka. Wskakuj.
-Niee..
-Tak.
-Niee..
-Taak. Albo wezmę ciebie na ręce i wniosę do mojego domu i będziesz dzisiaj u nas spała.
-Niee! No weź!
-Włazisz czy chcesz do mojego domu?
-Dobra właże ale jak się załamiesz pode mną to nie miej do mnie pretęsji.
-Oj nie gadaj tylko właź.
No i tak na jego plecach znalazłam się pod domem. Tam pożegnałam się z przyjacielem. Kiedy wróciłam oczywiście od razu poszłam do kuchni.
-No i jak tam było na koncercie?-spytał Taylor.
-Opowiem ci zaraz wszystko tylko zrobie sobie coś do jedzenia.
-Okej.
Zrobiłam sobie kanapki i zaczęłam mu wszystko opowiadać. Przed północą przebrałam się w piżame i poszłam spać.
__________________________________________
Sorki, że krótki, i że późno dodaję ale niestety tak wyszło -.- Chcę Was przeprosić za to, że nie dotrzymuję słowa i rzadko dodaję rozdziały : (
Mam nadzieję, że jednak się podoba : D
Czytasz? Komentuj. Bardzo o to proszę : )
Za błędy przepraszam. ; )
  • awatar Olivia (Liv) ♥: Ty gupia<to specjalnie xd> jesteś!!!A dlaczego tak piszę? Bo Ty piszesz ,,mam nadzieję, że się podoba'' - no chyba Cie powaliło, żeby takie durne pytania zadawac! Jasne, że się podoba, to jest *Boskie*. Ja Cię błagam - pisz dalej ploseeeeee... Czekanie mnie wykańcza, ale jak czeba, czekac to czeba, nic nie zrobisz, że nie masz czasu. Ale błagam pisz dalej takie *Cudwne!* roździały!!!!! ____________ Kuźwa ja mam tak samo jak Abby - to czasem wkurzające xd. ____________ Błaaaaagam pisz dalej i niegdy w życiu nie zadawaj głupich pytań i weź w siebie uwierz i pisz, że masz *Zajebiastyczne* roździały - BŁAGAM ♥
  • awatar Ness ♥: mega świetny <3
  • awatar Gość: Świetne moja Ty Małpoatkoo . :* Kocham Ciebie i to opowiadanie . =3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

obchodzicieto
 
liaminmylove
 
I gdzie ten rozdział już się nie umiem go doczekać
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jutro już będzie rozdział : D
Wiem, że trochę długo na niego czekacie ale niestety piszę dwa opowiadania plus jeszcze nauka i jak wyłączam Worda to mi się nie zapisuje i muszę wszystko pisać od nowa -.-
Ale nie martwcie się jutro już będzie rozdział. Czyli w sobote około 15 lub 16.
  • awatar Gość: No nareszcie moja Ty Małpiatkoo . :*
  • awatar Olivia (Liv) ♥: Jeeeeah! Wkońcu xd. <Czekanie mnie zabija> Kocham ych matołków xd ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Przez cały tydzień Liam przychodził do mnie i siedział tak od 10 do 20. Taylor siedział tylko 3 godziny, bo chodził do pracy. Amy zaprzyjaźniła się z Liam'em. Ona jest genialna.
Dzisiaj wtorek więc wychodze z tego koszmarnego szpitala. Po 15 mogłam dopiero z niego wyjść. W domu poszłam wziąść prysznic, uczesać się i ubrać. Ubrałam (http://www.faslook.pl/collection/sportowe/) szare dresy, luźną koszule z napisami i buty.
W kuchni Taylor robił coś do jedzenia. Poszłam do salonu i włączyłam laptopa brata. Weszłam na oficjalną stronę Paramore i zaczęłam piszczeć jak oszalała. Tay wybiegł z kuchni z patelnią w ręku.
-Pająk!?
-Niee..Paramore przyjadą tutaj!
-Do nas do domu?
-Niee!
-No to gdzie?
-No w Wolverhampton.- powiedziałam i zaczęłam tańczyć.
-Aa...Że koncert będzie.
-Noo! Uhh..Szkoda tylko, że nie mogę iść.
-Czemu?
-Przecież pieniędzy nie mamy.
-Jak nie mamy jak mamy? Ostatnio dostałem podwyżkę i to dość sporą więc starczy ci na bilet w pierwszym rzędzie.
-Hahaha..Wystarczy mi, że wogule tam będę.
-To jak idziesz z Liam'em?
-Jeżeli będzie chciał. Mogę pójść się z nim spotkać?
-Pewnie. Leć.-uśmiechną się do mnie.
-Dziękuję. Jesteś najwspanialszym bratem na świecie.-pocałowałam go w policzek i poszłam się przebrać. Założyłam (http://www.faslook.pl/collection/spodnie-usa/) spodnie z flagą USA, białą bluzke i czerwone trampki. Włosy związałam w kita, chwyciłam telefon i napisałam przyjcielowi, że zaraz u niego będę. Po minucie już stałam pod jego domem. Otworzyła mi jego mama.
-Dzień dobry.-powiedziałam z uśmiechem na ustach.
-O dzień dobry. I jak się czujesz? Wejdź.-zaprosiła mnie do środka gestem ręki.
-Już lepiej. Liam u siebie?
-Tak, tak.
Zapukałam do jego drzwi.
-Proszę.
-Siemka.
-O siemano.
-Nie zgadniesz!
-Czego?
-Paramore zagrają tutaj koncert za dwa tygodnie.
-Żartujesz!?
-Niee..Mówię prawdę.
-No a ile kosztuje taki bilet?
-Emm..100 funtów.
-W pierwszym rzędzie?
-Nie w pierwszym rzędzie kosztuje 200 funtów.
-No to idziemy.-powiedział i się wyszczeżył.
-Jak to? A nie zapytasz może najpierw twoich rodziców?
-Dobrze spytam i dam ci zanć.
Gadaliśmy do 19, bo Taylor się już do mnie dobijał. W domu zjadłam kolacje, poszłam się wykompać i spać, bo nie miałam siły na nic więcej.
__________________________________________
Taki jakiś krótki -.- Nie miałam pomysłu -.- Ale i tak mam nadzieje, że się podoba.
  • awatar FOR SALE ♡: ymmmhymmm.pinger.pl/m/13990285/sprzedam-bluzke-z-1d - zapraszam fanów do kupna bluzeczki z *One Direction* !
  • awatar This one moment...: Świetny ;P Rozdział jak zwylke świetny :. ;3
  • awatar Olivia (Liv) ♥: Weszłam na oficjalną stronę Paramore i zaczęłam piszczeć jak oszalała. Tay wybiegł z kuchni z patelnią w ręku. -Pająk!? <TO było dobre xd>. Świetny jest ten roździał xd.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Idziemy z Liam'em przez park trzymając się za ręce(?). Po chwili stajemy on mi mówi dwa słowa: "kocham cię" i całuje mnie w usta. Swoimi dłóńmi trzyma moją twarz, a ja swoje owinęłam wokół jego szyi...
Nagle poczułam straszny ból brzucha i to wszytko okazało się tylko jednym wspaniałym snem. Z ledwością zeszłam na dół do kuchni. Wyszukałam jakąś aspiryne i popiłam ją wodą. Zrobiłam sobie herbate i czekałam. Czekałam, aż ten ból minie.
-Czemu nie śpisz?-spytał mnie Taylor przecierając zaspane oczy.
-Brzuch mnie boli.
-Wziełaś tabletkę.
-Tak. Przed chwilą.-momentalnie zgiełam się z bólu.
-Zawioze ciebie do szpitala.
-Przecież....nie masz...samochodu.
-A no faktycznie. No to może po pogotowie zadzwonie.
-Nigdzie nie dzwoń!-warknęłam.-Przejdzie mi rozumiesz?
-Nic ci nie przejdzie...Wiem zadzwonię do tego twojego Liam'a.
-Po pierwsze on nie jest mój. Po drugi nigdzie dzwonić nie będziesz.
-Gdybym tylko miał samochód. Dobra dzwonię po pogotowie.
-Nigdzie nie dzwoń słyszysz?-powiedziałam już resztkami sił. Dopiero teraz mój mądry braciszek do mnie podbiegł i zadzwonił do kogoś.
-Dzień dobry..Znaczy dobry wieczór. Przepraszam, że niepokoję o tak później porze, ale czy mógłby pan zawieść Abby do szpitala strasznie boli ją brzuch i boję się, że to coś poważnego...Mhmm..Dobrze będę na pana czekać. Dobrze dziękuję. Pojedziesz do szpitala. Tylko..musisz na siebie chyba coś założyć.
-Tak ty też będziesz musiał się przebrać.-powiedziałam szeptem nadal się kuląc. Taylor zaniósł mnie do pokoju i podał jakieś dresy i bluze, a sam poszedł się ubrać. Przyszedł po pięciu minutach i sam jeszcze musiał pomóc mi się ubrać. Kiedy byłam już ubrana, znowu zniósł mnie na dół i założył trampki. Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Tay szybko poderwał się z miejsca i poleciał je otworzyć, a ja marzyłam tylko o tym żeby to wszystko się już skończyło. Z każdą chwilą bół rósł niemiłosiernie. Nagle staną przede mną Liam.
-Co ci się stało?
-Brzuch mnie boli.-zgiełam się jeszcze bardziej pod kolejną mocną falą bólu.
-Nie martw się zaraz pojedziemy do szpitala i wszystko będzie ok.
Tay znowu wzią mnie na ręce i zanósł do samochodu. Tata Liam'a go odpalił. Po 20 minutach dojechaliśmy pod szpital. Tylko niestety nie było tam wolnych miejsc więc musieliśmy jechać do 5 innych szpitali. W tym ostatnim nareszcie miejsce się znalazło. Miałam megaa duż badań. Chłopacy jak i tata Liam'a się martwili. Niestety musiałam zostać w szpitalu na noc, bo miałam mieć operacje.
-Co się stało?-Tay wstał szybko z miejsca kiedy zobaczył mnie obok pielęgniarki.
-Niestety Abby będzie musiała zostać w szpitalu na jakiś tydzień.
-Dlaczego?
-Ma zapalenie wyrostka. Będziemy musieli go wyciąć.
Znowu zgiełam się w pół pod siłą nowej, kolejnej fali bólu.
-Kiedy będzie miała operacje?-spytał Liam.
-Jeszcze dziś o 9 rano.
-Uhh...A czy będziemy mogli ją odwiedzić?
-Tak. Oczywiście, że tak. Ale teraz Abby będzie musiała już iść.
Spróbowałam się uśmiechnąć ale wyszedł z tego tylko grymas. Poszłam za pielęgniarką do pokoju, który był moim chwilowym "pokojem". Dzieliłam go z 13 letnią dziewczynką chorą na białaczkę-jak się później dowiedziałam. Zasnęłam o 6. No cóż w końcu przyjechałam tu o 3 nad ranem plus jeszcze te wszystkie badania. Ale niestety musiałam wstać o 8, bo miałam przygotować się na badania, a później na operację. Koszmar.
Jeszcze Taylor przyjechał, a mnie nadal bolał brzuch. Można powiedzieć, że jeszcze gorzej jak wczoraj. A raczej dzisiaj w nocy. Miałam kolejną serię badań. Po dziewiątej miałam mieć operację. Dali mi znieczulenie i "uśpili" mnie, że tak powiem. Obudziłam się kilka godzin później. Liam siedział przy moim łóżku. Nogi mu się trzęsły, twarz miał schowaną w dłoniach.
-Liam.-powiedziałam szeptem, ponieważ miejsce po wyrostku nadal bolało.
-Uhh..Już się obudziłaś. Martwiłem się o ciebie.
-Nie było takiej potrzeby.-skrzywiłam się z bólu.-Która godzina?
-No już dobra 30 minut po 17.
-Wow. No to sobie pospałam. Jak długo tu siedzisz?
-Od samego początku.
-Nie znudziło ci się?
-Y-y.-zaprzeczył.
-O już widzę, że się obudziłaś. Musimy podłączyć ciebie do kroplówki. Jak się czujesz?
-Trochę jeszcze boli.
-Nikt nie mówił, że od razu przestanie boleć.
-Mocno boli?-spytał mój przyjaciel.
-Nie tak bardzo jak w nocy ale trochę boli...Twoja mama z tatą pewnie są źli, że Tay ich obudził w środku nocy.-powiedziałam po chwili ciszy.
-Nie no coś ty. Mama się o ciebie martwiła. To samo tata.
W tym momencie przyszedł Taylor.
-Siemka. Jak się czujesz?
-Hej. Lepiej jak w nocy ale nie jest tak dobrze jak przed wczoraj.
-Ale mnie nastraszyłaś.
-Moja wina, że ten wyrostek mnie złapał?
-No nie.
-Ehh...Ja już muszę lecieć. Pa.-powiedział Liam i sobie poszedł. Ja gadałam z Taylorem do 20, bo w tedy przyszła pielęgniarka i kazała mu już iść. Siedziałam w telefonie na necie, bo mi się nudziło.
-Abby?-usłyszałam ciychy głosik.
-Tak?
-Mogę iść do ciebie?
-Pewnie. Chodź.-powiedziałam z uśmiechem, robiąc miejsce "dziewczynce".-Dobra muszi mi powiedzieć jak masz na imię, bo nadal nie wiem.-powiedziałam kiedy już usiadła obok mnie.
-Mam na imię Amy.
-Ładne imię.
-Dziękuję. To był twój chłopak? Ten który tak długo tu siedział?
-Nie. To był mój przyjaciel.
-Strasznie się o ciebie martwił.
-Taak. On się zawsze martwi. Przeważnie niepotrzebnie.
Rozmawiałyśmy 2 godziny ale pielęgniarka kazała Amy wracać już do swojego włóżka, bo ja muszę "wypoczywać". Mmm..taa jasne. Ale wcześniej wymieniłyśmy się numerami telefonu więc pisałyśmy sms'y. Nie wyrabiałam. Pisałam z Liam'em, Amy i Taylorem. Uhh..Myślałam, że mi kciuki odpadną. Po północy już zasnęłam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Rano obudził mnie dźwięk telefonu. Zaczęłam macać (bez skojarzeń xD) łóżko w poszukiwaniu telefonu. Kiedy w końcu go znalazłam nacisnęłam zieloną słuchawkę-a właściwie tak mi się wydaje- i przyłożyłam telefon do ucha.
-Ab?
-Mhmm..
-Za 10 minut będę u ciebie.
-Co?-spadłam z łóżka.
-No nie wiem głucha jesteś?
-Nie. Dopiero wstałam.
-Ludzie już jest 13.
-Człeku ja mam wakacje i śpię ile chce.
-Dobra 20 minut ci starczy?
-Yyy...No raczej, że tak.
-No to za 20 minut u ciebie.
-Okej. Narka.
-Hej.
Ubrałam (http://www.faslook.pl/collection/-1547/) szarą luźną bluzkę ze znakiem pokoju, białe spodenki, szare tenisówki, kilka bransoletek i kolczyki. Włosy związałam w kitka, umyłam zęby i zeszłam na dół. W kuchni Taylor siedział, pił herbatę i czytał jakąś gazete.
-Siemka brat.-dałam mu całusa w policzek i upiłam łyka jego herbaty.
-Siemka.
-Co ty tak wcześnie wstałaś?
-Liam zadzwonił.
-Jejku wy jesteście nierozłączni.
-A co zazdrosny jesteś?-już miał coś odpowiedzieć kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi.-Już idę.-krzyknęłam i pobiegłam do drzwi.
-Siemka.-uśmiechną się Liam.
-Siema. Właź.
-Cześć Taylor.
-Cześć.
-Liam poczekasz tu sekundke, a ja zaraz wrócę ok?
-Okej.
-A ty Taylor bądź miły. -w odpowiedzi usłyszałam tylko prychnięcie. Poleciałam szybko do mojego pokoju, łóżko pościeliłam byle jak, żeby tylko było. Ciuchy upchałam do szafy i poleciałam do nich.
-Jestem.-powiedziałam i się uśmiechnęłam.-Chodź.-pociągnęłam Liam'a za rękę do mojego pokoju.-No więc czemu obudziłeś mnie o tak wczesnej porze.
-Bo wymyśliłem.
-Co?
-Piosenke.
-Jaką?
-Tą którą mam zaśpiewać w X-Factorze.
-To jaką zaśpiewasz?
-"Cry me a river."
-Justina Timberlake'a?
-Niee.-puścił mi jakąś piosenke na telefonie.-Tą.
-Taka jakaś operowa.
-Co?
-No bo takie wysokie dźwięki.
-Dla ciebie wszystko musi być operowe?
-Mhmm. Pacz wyobrażasz sobie, że kiedyś będziesz sławny, będziesz miał śliczną dziewczynę, miliony fanów będą przychodziły na twój koncert, a to wszystko dzięki temu, że weźmiesz udział w jednym programie.
-Ty to masz wyobraźnie.
-Ja stwierdzam fakty.
-Taa...Weź idź proroku jeden.
-Ja jestem wróżką.
-Tak psychiczną wróżką.
-Lepiej bądź miły bo wywróżę ci złą przyszłość.
-Dobra, dobra. Przepraszam.
-No tak lepiej. Oglądamy "Toy Story"?-spytałam.
-Jak ty mnie znasz.
-No raczej jakże by inaczej? Nikt inny nie zna ciebie tak jak ja. Prawda?
-No raczej, jakże by inaczej?
-Ej to mój tekst.-walnęłam go w ramie.
-Ała.-udawał, że go boli i pomasował je sobie.
-Dobra już. Włączam tą bajkę, bo zaraz dojdzie do rękoczynów, czy cuś.
Liam znowu ryczał i przytulał się do mnie, a ja starałam się go pocieszać. Później poszliśmy się przejść po parku. Rozmowę przerwał nam dzwonek telefonu Liam'a.
-Tak?...Jestem teraz z Ab. A co?... Teraz?...W parku...Nie...Maamoo...Dobra do zobaczenia w domu...No pa...Mhm...Ja ciebie też. Pa. Uhh..Ona nigdy nie da mi spokoju.
-A wiesz co ja bym dała, żeby moja mama była ze mną?-w oczach stanęły mi łzy.
-Nie płacz.-Liam otarł łzę spływającą po moim policzku i mnie przytulił. Odwzajemniłam uścisk. Teraz został mi tylko on i Taylor. Kilka łez spłynęło po moim policzku. Później poszliśmy dalej. Szliśmy i rozmawialiśmy o tym, że po wakacjach znowu trzeba iść do szkoły, o tym, że znowu spotkamy pewne osoby. Liam musiał pójść jeszcze do sklepu jego mamy. Więc pożegnaliśmy się i poszliśmy w swoje strony. W domu poszłam do salonu i usiadłam obok Taylora.
-Co tam młoda?
-A no nic. Odpowiesz mi na jedno pytanie.
-Oczywiście.
-Powiedz mi czemu tak bardzo nie lubisz Liam'a?
-Ja? Nie no coś ty ja go lubię.
-Jasne. Powiedz prawdę.
-Ehh..Bo widzę jak go kochasz. Jak na niego patrzysz. Nie chcę żebyś kiedyś przez niego cierpiała.
-Spokojnie nie będę.
-Ja wiem swoje.
-A po za tym ja go nie kocham. No chyba, że jak brata. Ale nic po za tym.
-Mnie nie oszukasz. Przecież wiem, że go kochasz. Nie okłamuj siebie ani nikogo innego. Doskonale wiesz, że go kochasz tylko nie chcesz się do tego przyznać, bo nie chcesz zniszczyć tej przyjaźni która jest między wami.
-Dobra zmiana tematu. Nie chce mi się o tym już słuchać.
-Czyli jednak go kochasz.-przytulił mnie do siebie.
-Yhh..Czy ty zawsze musisz mnieć rację?
-Mhmm..
-Wiesz, że cie kocham?
-Ja ciebie też kocham młoda.-pocałował mnie w czoło. Kocham jak to robi. Mój kochany braciszek.
-Musisz sobie znaleźć dziewczynę.
-Co?
-No błagam ciebie masz już prawie 20 lat i nadal nie masz dziewczyny.
-Ty siedź cicho. Na mnie jeszcze jest czas. Muszę się tobą opiekować.
-Prosze ciebie mam już 16 lat i umiem się sobą zająć. Nawet mogę iść do pracy.
-I coś sobie zrobisz.
-No to chyba ty. Oj no weź czemu nie chcesz żebym chodziła do pracy?
-Jak wstajesz o 13 no to wątpię żebyś wstawała o 7 albo co gorsza o 6 musiałbym ciebie z łóżka na siłę wyciągać.
-Oj marudzisz. Ehh..Dobra idę do siebie.
-Tylko uważaj na pająki.
-COO!? Jakie pająki!?
-Haha..No przecież żartowałem.
Rzuciłam w niego poduszką i poszłam do siebie. Włączyłam twittera. Jak zwykle nic się nie dzieje. Nudy. Włączyłam Paramore i zaczęłam czytać jakieś opowiadania o nich. Tak siedziałam do 22. Poszłam się szybko umyć. Ubrałam się w piżame i położyłam się do łóżka. Nagle poczułam wibracje telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz "1 nowa wiadomość". "Dobranoc ;* Słodkich snów ;* Liam xoxo". Uśmiechnęłam się do wyświetlacza. "Dobranoc;* Również życzę słodkich i kolorowych snów ;* Ab xoxo".
-Dobranoc młoda.-krzykną mój brat ze swojego pokoju.
-Dobranoc Tay.-odkrzyknęłam, ułożyłam się i zasnęłam.
  • awatar .prisoner: cudowanie! =) zapraszam do mnie
  • awatar This one moment...: Drugi rozdział jeszcze lepszy ;P Heh, "bez skojarzeń".... ;) ;3
  • awatar Olivia (Liv) ♥: Strasznie sweetaśny jest... Ona się szczerzy do ekranu komórki, a ja do ekranu monitora :p. Dziwnie to musi wyglądac xd.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Jak już wiecie mam na imię Abby. Chociaż Liam mówi na mnie Ab. Liam to mój przyjaciel chociaż tak na prawdę chyba czuję do niego coś więcej, ale boję się mu to powiedzieć. Właśnie czytam książkę. A dokładniej Harry'ego Pottera. W końcu postanowiłam przeczytać tą książkę. Nagle spojrzałam na podłogę.
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA....-zaczęłam się wydzierać i skakać po łóżku. Do mojego pokoju wparował Taylor-mój brat.
-Co się stało?
-Pająk! Weź go zabij! Ja się boję! On mnie zje!
-Gdzie on jest!?
-No tam. On jest taaaaaki wielki i chce mnie zjeść.
-Nikt nie chce ciebie zjeść.-no i zabił go butem.-Widzisz i już po twoim potworze.
-Nie śmiej się ze mnie. Ja tu sobie spokojnie książkę czytam a tu mi taki olbrzym przelatuje.
Taylor już wyszedł z mojego pokoju, a ja nadal stałam na tym łóżku jak sparaliżowana. Nagle poczułam wibracje. Znowu pisnęłam. Uhh..To tylko sms. "Za dziesięć minut tam gdzie zawsze? Liam xoxo" "Za pietnaście. Ab xoxo"-szybko wystukałam na klawiaturze. Nagle rozległ się dźwięk mojego dzwonka.
-Tak?
-Dlaczego za pietnaście?
-Muszę się jeszcze ubrać nie?
-Jest 14.
-No właśnie. A ja jestem jeszcze w piżamie.
-Dobra za 15 minut tam gdzie zawsze i nie spóźnij się.
-A kiedy ja się spóźniłam? No dobra kilka razy.
-Dobra dozobaczenia.
-Hej.-rozłączyłam się. Założyłam (http://www.faslook.pl/collection/sandrusia-8/ )czarne rurki i niebieską bluzkę na ramiączka. Włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Na dole założyłam-jak ja je nazywam-skejty, powiedziałam Taylorowi, że wychodzę i poleciałam na spotkanie z przyjacielem. Haha..Dotarłam 2 minuty przed czasem. Jestem z siebie dumna.
-O już jesteś?-spytał Liam na mój widok.
-Również miło mi cię widzeć. To co będziemy robić?
-A, bo ja wiem?-powiedział i zrobił słodką minkę.
-Ty wg nie zgadniesz co mi się dzisiaj przydarzyło!
-No nie zgadnę. Mów.
-Siedze i czytam książkę nie? No i patrze a tu taaaaaki wielki pająk mi przez pokój przeleciał.
-I co uratował ciebie ktoś?
-No raczej. Mój kochany braciszek mnie uratował.
-Mogłaś zadzwonić też bym ciebie uratował.
-Jestem głodna. Nic dzisiaj nie jadłam. Idziemy coś zjeść?
-Mhmm..
-Myślałeś już o tym X-faktorze?-spytałam kiedy usiedliśmy już przy stoliku.
-Jak dwa lata temu mi nie wyszło to myślisz, że teraz wyjdzie?
-No oczywiście. A po za tym ja nie myślę, ja to wiem.
-Co podać?-spytała kelnerka.
-Duże frytki i cole dwa razy.-powiedział Liam.
-Coś jeszcze.
-Nie to wszystko.
-A po za tym kazali ci wrócić w ciągu dwóch lat tak? No właśnie więc prosze ciebie idź tam i pokaż im.
-Oj ale boje się.
-Człowieku będę z tobą. Pamiętaj. Zawsze możesz na mnie liczyć.
-Dziękuję.
-Nie ma za co.
-Prosze.-kelnerka położyła jedzenie na stoliku i odeszła.
-Wiesz co?-spytał mój toważysz.
-Hmm?
-Zabiorę ciebie kiedyś do Londynu.
-Pamiętaj nigdy niczego nie objecuj, bo nie wiesz co przyniesie los.
-Ty i te twoje filozofie.-przewrócił oczami. Przez cały czas gadaliśmy o tym jaką piosenkę zaśpiewa i wyobrażaliśmy sobie miny jurorów kiedy znowu zobaczą Liama.
-No dobra a teraz powiedz kiedy ostatni raz byłaś w kinie.
-Ostatni raz w kinie byłam ja puszczali "Toy Story 2."
-No to dawno. Więc idziemy dzisiaj do kina.-Liam pociągną mnie za rękę w stronę kina.
-No to na co idzemy? Komedia romantyczna, horror...
-Horror.-przerwałam mu. Podnósł jedną brew.-No co?
-Horror?
-No dobra komedia.
-Romantyczna?
-Niee. Zwykłą komedie.
-Dobra, dobra idę kupić bilety, a ty idź kup popcorn i cole.
-Ok.
Pietnaście minut później spotkaliśmy się przed wejściem na sale. Komedia nie była, aż taka śmieszna ale dało się ją znieść. Później chodziliśmy po mieście, aż złapał nas deszcz.
-Genialnie.-warknęłam z sarkazmem.
-Taa..A zapowiadał się taki wspaniały dzień.
-Błagam ciebie kiedy pogoda jest tutaj taka jaka chcesz?
-Czasami się tak zdarza.
-No może faktycznie. Ale przyśpieszmy trochę, bo zaraz nie będzie na nas suchej nitki.
-Na mnie już nie ma suchej nitki.
Dziesięć minut nam zajeło żeby dojść do naszego osiedla. Liam mieszkał na przeciwko mnie, więc mieliśmy do siebie blisko. Chociaż zawsze wychodziliśmy o różnych porach na spotkania.
-Dziękuję za tan dzień.-powiedziałam.
-Nie ma za co.-przytuliliśmy się na pożegnanie i poszliśmy w swoje strony.
-Już jestem.-krzyknęłam na progu.
-Okej. Co ci się stało?-spytał na mój widok.
-Deszcz nas złapał.
-Idź się przebierz, bo będziesz chora.
-Okej już idę.
Poszłam wziąść gorący prysznic. Umyłam włosy i przebrałam się (http://www.faslook.pl/collection/wygodnie-11/) w dresy, koszulkę w paski i ciepłe skarpetki. Mokre włosy związałam w koka i zeszłam na dół. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizje. Chwile potem usiadł obok mnie Taylor podając mi ciepłej herbaty. Oparłam głowe o jego ramie.
-Wiesz..Tęsknię za nimi.-powiedziałam szeptem.
-Wiem. Ja też za nimi tęsknię.-pocałował mnie w czoło. I tak resztę wieczoru spędziliśmy na oglądaniu jakichś filmów. Około 22 poszłam spaś. Zasnęłam natychmiastowo.
  • awatar This one moment...: Zajebisty!. ;P Pierwszy rozdział genialny, biore się za czytanie następnego ;P ;3
  • awatar Olivia (Liv) ♥: Faaajniutkie jest ;)
  • awatar Gość: Moja Ty skarbeńko, moją opinię chyba znasz na temat WSZYSTKICH Twoich opowiadań, tak ? Ale powtórzę *WYŚMIENITE* ^^ I oczywiście czekam na kontynuację . :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Imie i nazwisko:Abby Isabella Davis.
Wiek: 16 lat.
Rodzice: obydwoje zginęli w wypadku samochodowym rok temu.
Rodzeństwo: starszy brat Taylor.
Przyjaciele: ma tylko jednego przyjaciela- Liama Payn'a.
Imie i nazwisko: Liam James Payne.
Wiek: 16 lat.
Rodzice: ojciec jest policjantem, a mama pracuje w sklepie.
Przyjaciele: ma tylko Abby.
Imie i nazwisko: Taylor Zac Davis.
Wiek: 19 lat.
Rodzice: zgineli w wypadku samochodowym.
Przyjaciele: brak. Większość to zwykli kumple.
*P.S.Akcja toczy się przed X'Factorem*
 

 
Nie jestem tu nowa, bo to już moje drugie, a właściwie trzecie konto tutaj Tutaj będę pisała opowiadanie Piszę już jedno ale postanowiłam, że zacznę pisać drugie : D Takie widzi mi się : D
No a więc czekajcie na bohaterów i pierwszy rozdział : D Pozdrawiam : )
  • awatar Olivia (Liv) ♥: Ja raczej poprzedniego nie czytałam, ale zacznę od tego ;)
  • awatar Gość: poprzednie opowiadanie jest zajebiste! To na pewno też takie bedzie !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›